Banki spółdzielcze powinny osiągnąć do 2010 r. 15-proc. udział w krajowym rynku. Teraz nie przekracza on 7%. Taki wzrost pozwoli na osiągnięcie pozycji podobnej do podobnych banków w Europie Zachodniej - uważa Eugeniusz Laszkiewicz, prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych. KZBS to izba gospodarcza BS-ów. Wczoraj odbywał się w Warszawie "Kongres Jedności Polskich Banków Spółdzielczych".
Złe wymogi
Laszkiewicz skrytykował wymogi kapitałowe, jakie muszą spełniać banki spółdzielcze. Obecnie każdy BS powinien mieć fundusze odpowiadające 300 tys. euro. W 2007 r. będzie obowiązywał próg miliona euro. Według szefa KZBS, te banki, które nie będą miały odpowiednich funduszy, powinny otrzymywać od swoich banków zrzeszających pożyczki podporządkowane.
Według prof. Władysława Jaworskiego z SGH, sektor spółdzielczy musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy powinien dążyć za wszelką cenę do powiększenia udziału rynkowego. - Nie widzę możliwości pozyskania odpowiedniego kapitału, który pozwoliłby osiągnąć 15% udziału w rynku - stwierdził Jaworski. Drugą opcją są starania o zachowanie polskiego charakteru i ścisłych związków z lokalnymi społecznościami, w których teraz działają banki spółdzielcze. - Jesteście ostatnią redutą polskiej bankowości - za to stwierdzenie W. Jaworski został nagrodzony przez spółdzielców oklaskami.
Łakomy kąsek