Miedź staniała w minionym tygodniu w Londynie o 3,8%, co było największym spadkiem jej ceny od 10 tygodni. W miniony piątek odnotowano na tym rynku rekord. Znaczący wzrost ceny tego metalu inwestorzy uznali za nadmierny i to była pierwsza przyczyna ostatnich spadków. W rezultacie w ostatni czwartek cena spadła poniżej 30-dniowej średniej kroczącej, co dla funduszy inwestycyjnych było sygnałem do sprzedaży.
Fundamentalną przyczyną przeceny były informacje o dość znaczącym wzroście zapasów miedzi monitorowanych przez londyńską giełdę. W składach na trzech kontynentach zwiększyły się one w piątek o 0,7%, do 71,5 tys. ton. Jest to poziom ponad dwukrotnie wyższy od 31-letniego minimum odnotowanego 22 lipca.
Dostawy miedzi rosną, gdyż producenci zwiększyli dostawy, by wykorzystać wysokie ceny. To może doprowadzić do likwidacji niedoborów na tym rynku. W ub.r. na świecie wyprodukowano 16 mln ton miedzi, o 709 tys. ton mniej niż wyniosło zużycie tego metalu. Goldman Sachs w najnowszym raporcie przewiduje, że w tym roku będziemy mieli do czynienia z nadwyżką w wysokości 60 tys. ton, a w 2006 r. zwiększy się ona do 310 tys. ton.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek po południu w Londynie o 43 USD, 1,2%, do 3546 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 3686 USD, co było najwyższym poziomem w historii notowań tego instrumentu.