Ceny były w sierpniu o 1,6% wyższe niż rok wcześniej - podał Główny Urząd Statystyczny. Analitycy oczekiwali minimalnie wolniejszego wzrostu - na poziomie 1,5%. W lipcu inflacja wynosiła 1,3%. W ubiegłym miesiącu wzrosła pierwszy raz od dziesięciu miesięcy. Czy to powód do niepokoju?
- Ceny żywności spadły mniej niż oczekiwano, z kolei ceny transportu poszły w górę zgodnie z naszymi szacunkami - powiedział Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. Żywność potaniała w sierpniu o 0,6%. Ceny warzyw spadły o 12%, owoce zaś podrożały o 3%. Ceny paliw poszły w górę o 2,3% - mniej niż spodziewała się część optymistów. Ale w porównaniu z sierpniem ub.r. były wyższe o 14,7%.
W danych o inflacji zwraca uwagę spadek cen odzieży i obuwia. Tylko w sierpniu ceny takich towarów obniżyły się o 0,2%, ale od początku roku spadły o 6%. - To efekt sezonowych wyprzedaży, ale też potwierdzenie, że popyt konsumpcyjny jest ciągle słaby. Jest to również efekt strukturalny - bardzo taniego importu z Chin, który już od kilku lat obniża inflację - powiedział Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
M. Reluga zwrócił uwagę, że mimo wzrostu głównego wskaźnika inflacji, inflacja netto prawdopodobnie spadła z 1,4 do 1,3%. Inflacja netto nie uwzględnia zmian cen żywności i paliw, które wahają się niezależnie od stanu popytu. Na brak presji inflacyjnej wskazuje również wskaźnik przyszłej inflacji obliczany przez Bureau for Investments and Economic Cycles.
- Inflacja zostanie w okolicach dolnej granicy celu inflacyjnego do końca roku. Z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej ważniejsze będą jednak dane o produkcji przemysłowej, które zostaną opublikowane za kilka dni. Pokazała to też bardzo umiarkowana reakcja rynku - stwierdził Reluga. Złoty zyskał nieznacznie wobec dolara i euro. Rentowność obligacji poszła minimalnie w górę - ale nie w reakcji na dane o inflacji, tylko na wypowiedź Andrzeja Wojtyny z RPP, który tonował nadzieje na obniżkę stóp na najbliższym posiedzeniu RPP.