Ocena skutków huraganu Katrina jest wciąż czynnikiem, który wpływa w decydującym stopniu na notowania ropy naftowej.
W ostatnich dniach wahały się one w zależności od doniesień o zmniejszonej podaży, względnie malejącym popycie, by w ciągu tygodnia spaść o niespełna 0,50 USD na baryłce.
Za zniżką notowań przemawiał najpierw mniejszy niż przewidywano spadek amerykańskich zapasów ropy i jej przetworów, o którym poinformowano w poprzedni czwartek. Podobny efekt przyniosło obniżenie w piątek prognozy światowego popytu na ropę przez Międzynarodową Agencję Energetyczną. Ma być on w 2005 r. o 0,3% mniejszy niż wcześniej przewidywano, głównie ze względu na wysokie notowania. Zapotrzebowanie na paliwa może też zmaleć w związku z wolniejszym wzrostem w gospodarce USA.
Z drugiej strony, istotne były informacje o malejącej podaży, a wśród nich zwłaszcza perspektywa unieruchomienia do końca roku części platform wiertniczych w Zatoce Meksykańskiej, z których pochodzi 15% wydobywanej tam ropy. Uczestników rynku niepokoiło też wyłączenie w USA z produkcji około 5% rafinerii. Czynniki te przyhamowały zniżkę notowań, zwłaszcza że w środę poinformowano o dalszym spadku w zeszłym tygodniu amerykańskich rezerw ropy, a także, poza benzyną, jej przetworów.
W Londynie gatunek Brent z dostawą w październiku kosztował wczoraj po południu 62,40 USD za baryłkę, w porównaniu z 61,61 USD w końcu sesji wtorkowej i 62,89 USD w poprzednią środę.