Reklama

Szybsze tempo, ale jak?

Prowadzące w sondażach wyborczych Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość chcą przyspieszyć inwestycje infrastrukturalne. Każda z partii ma jednak inne pomysły.

Publikacja: 16.09.2005 08:04

Ani PO, ani PiS nie przedstawiają autorskich planów inwestycyjnych. Będą realizować raczej projekty poprzedników. Oba ugrupowania zapowiadają jednak usprawnienie inwestycji. W jaki sposób?

Przetargi bez protestów

- 3-4 miesiące po wyborach do Sejmu trafi komplet gotowych propozycji, które zlikwidują niemoc w infrastrukturze - mówi Edward Maniura, poseł PO. Wśród nich - nowelizacja prawa zamówień publicznych. Ograniczyć ma ona możliwości oprotestowywania przetargów publicznych przez przegrane firmy. Duża część robót rozpoczyna się teraz ze znacznym opóźnieniem z powodu toczących się spraw przed arbitrami Urzędu Zamówień Publicznych. Obecne kierownictwo resortu infrastruktury sceptycznie ocenia pomysł Platformy. - Treść prawa zamówień publicznych wynika z dyrektyw europejskich i ciężko jeszcze bardziej ograniczyć możliwość składania protestów - ostrzega Andrzej Bratkowski, wiceminister odpowiedzialny za sprawy budownictwa.

PO chce także usprawnić wykup gruntów przez państwo (np. pod autostrady). - Powinniśmy postawić na większą współpracę administracji z samorządem. Wydaje się bowiem, że to burmistrzowie mają większe szanse na wynegocjowanie ugody z właścicielem ziemi - tłumaczy E. Maniura.

Lepsza administracja

Reklama
Reklama

Z kolei PiS chce wzmocnić rolę Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i uniezależnić ją od resortu infrastruktury. Generalna Dyrekcja Rozwoju Dróg (taką nazwę ma przyjąć GDDKiA) będzie odpowiadać nie tylko za przygotowanie inwestycji, ale również za eksploatację autostrad, a nawet planowanie rozwoju gospodarczego regionów. Partia zapowiada rezygnację z koncesyjnej metody budowy dróg. - Model, w którym państwo dopłaca do autostrad, należy zasadniczo zmienić - zapowiada Jerzy Polaczek, poseł PiS i kandydat tej partii na szefa resortu. Innego zdania jest PO: Nie chcemy rezygnować z przyciągania kapitału prywatnego do budowy infrastruktury - zapewnia E. Maniura.

Rok kredytów

Ani PO, ani PiS nic nie mówią jednak o poziomie finansowania dróg i kolei. W projekcie przyszłorocznego budżetu na drogi rząd przeznaczył około 8 mld zł. Na koleje - 1,05 mld zł. Problem jednak w tym, że z 8 mld zł na drogownictwo tylko 1,1 mld zł jest bezpośrednio zapisanych w budżecie. Kolejne 1,4 mld zł to rezerwa, na którą składają się kredyty Banku Światowego i Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Aż 5 mld zł ma zapewnić Krajowy Fundusz Drogowy. Tyle tylko, że jego roczne wpływy (z akcyzy i opłaty drogowej) to 1,3-1,5 mld zł. Skąd więc reszta? - Pracujemy nad pozyskaniem kilku kredytów z różnych banków, a także nad emisją obligacji - mówi Krzysztof Link, dyrektor Funduszu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama