Moment ataku WIG20 na historyczny rekord jest kwestią najbliższych dni. Trend wzrostowy jest na tyle silny, że trudno sobie wyobrazić, by kupujący nie podjęli próby "przepchnięcia" indeksu przez szczyt z marca 2000 r. (2482 pkt). Co stanie się dalej, zależy już od tego, czy ta próba się powiedzie. Samo psychologiczne znaczenie rekordu sprzed 5,5 roku każe podchodzić sceptycznie do szans przebicia tej bariery. Chociaż rynek przez ten czas bardzo się zmienił, to historia WIG20 pokazuje, że odległe w czasie szczyty i dołki mogą odgrywać dużą rolę. Przykładowo we wrześniu 2002 r. przecena indeksu zatrzymała się niemal dokładnie na poziomie minimum sprzed trzech lat. Szczyt w kwietniu ub.r. wypadł na wysokości maksimum z końca 2000 r.
O dużym ryzyku zatrzymania fali wzrostowej przekonuje narastające wykupienie. W poprzednich komentarzach wspominałem już o długoterminowym oscylatorze będącym odchyleniem kursu od średniej kroczącej z 200 sesji. Właśnie wczoraj odchylenie przekroczyło 400 pkt. Tak wysoką wartość zanotowano ostatnio na kilka dni przed załamaniem hossy w sierpniu 2003 r. Szanse na pokonanie szczytu przez WIG20 zmniejsza dodatkowo fakt, że do ważnego średnioterminowego wsparcia zbliża się kurs EUR/PLN. Jest nim dołek z marca - ok. 3,884 zł (na fixingu NBP). Taka kombinacja ważnych poziomów na obu rynkach może wywołać wyprzedaż zarówno akcji, jak i złotego.
Charakterystyczne jest, że podczas gdy indeks blue chips jest o krok od rekordu wszech czasów, to na szerokim rynku nie widać chętnych do kupna. Wskaźnik Advance/Decline, obrazujący stosunek liczby spółek rosnących do tych tracących na wartości, nie tylko nie idzie w górę, ale, co gorsza, jest bardzo blisko dołka z maja. Jego przebicie będzie sygnalizowało słabość szerokiego rynku. Niemrawo zachowuje się Indeks Cenowy PARKIETU, oddający zmiany kursów wszystkich firm. Jest on wyraźnie poniżej maksimum z początku sierpnia. Co ciekawe, bardziej przypomina on tym samym zachowanie nie tyle WIG20, ile słabszych ostatnio indeksów amerykańskich.