Wspólna waluta straciła wczoraj w odniesieniu do dolara 0,7 centa i kosztowała pod koniec dnia 1,2216 USD. Spadek doprowadził do przełamania 2,5-miesięcznej linii trendu wzrostowego, co zapowiada powrót do spadkowej tendencji, jaka trwała w I połowie roku. Droga do tegorocznego dołka przy 1,19 USD stanęła otworem.

Pytanie, jak w tej sytuacji się zachowywać będzie złoty? Czy większy popyt na dolara będzie się negatywnie odbijał na wartości naszego pieniądza, tak jak to było wiosną tego roku? Wczoraj tego nie było widać - dolar nie zmienił wartości i kosztował 3,178 zł, natomiast wyraźnie potaniało euro. Po spadku o ponad 2 grosze płacono za nie 3,885 zł. Kurs EUR/PLN znalazł się tym samym bardzo blisko marcowego dołka. Stanowi on kluczowe wsparcie. Jego przełamanie pozwalałoby mówić o rozpoczęciu kolejnej fali umocnienia złotego.

Szanse na realizację takiego scenariusza zwiększałoby przebicie przez USD/PLN wsparcia przy 3,11 zł, związanego z 61,8-proc. zniesieniem zwyżki trwającej od marca do lipca. To oznaczałoby, że była ona jedynie korektą wcześniejszego spadku. Dopóki tak się nie stanie, będzie istniało zagrożenie tym, że słabnące euro pociągnie za sobą wyprzedaż naszej waluty.