Reklama

Polskie debiuty nadejdą

Z Mathew Woottonem, wiceprezesem Alternative Investment Market, rozmawia Tomasz Goss-Strzelecki

Publikacja: 19.09.2005 09:11

Na AIM są notowane firmy działające w Polsce - na przykład Coffeehaeven - ale są to firmy brytyjskie, mające siedziby na Wyspach. Kiedy wreszcie doczekamy się pierwszego debiutanta z naszego kraju?

Żadna polska spółka nie trafiła dotąd na AIM prawdopodobnie dlatego, że nasz rynek nie jest jeszcze w Polsce zbyt dobrze znany. Mamy ograniczone środki i możliwości. W tej chwili koncentrujemy się na działaniach marketingowych gdzie indziej, między innymi w Australii. Niemniej w ciągu kilku miesięcy chcemy ruszyć z kampanią, która pozwoli przyjrzeć się spółkom z Europy, w tym także z Polski i zachęcić je do notowań w Londynie.

Jaki będzie scenariusz tej kampanii? Są już jakieś czasowe ramy dotyczące Polski?

Jeszcze nic nie zostało ustalone. Mogę tylko powiedzieć, że na początek, w najbliższych dwóch, trzech latach, bezpośrednie działania prawdopodobnie skoncentrują się na jednym bądź dwóch krajach Europy. Jeśli przyjdą sukcesy, ruszymy do kolejnych państw.

Od których krajów zaczniecie?

Reklama
Reklama

Największym zainteresowaniem AIM cieszy się w Skandynawii i krajach Beneluksu. Stamtąd przychodzi najwięcej pytań, jestem proszony o przyjazd i prezentacje. Ale wracając do Europy Wschodniej, nawet bez promocji odnosimy sukcesy. Na AIM jest notowana firma mleczarska z Ukrainy, nazywa się UKR Product. To był udany debiut, firma zebrała sporo pieniędzy.

Niezależnie od Waszych planów w Polsce już teraz pojawiają się przedstawiciele firm pełniących na AIM rolę tzw. nominowanych doradców, którzy przekonują polskie spółki do debiutu na Waszym rynku. Pan na pewno jest zaznajomiony z negocjacjami. Które spółki są na celowniku?

Nie znam żadnych nazw. Przedstawiciele współpracujących z nami firm faktycznie sporo podróżują po Europie, próbują przekonywać także polskie podmioty do notowań w Londynie. Jednak nie o wszystkich negocjacjach jestem informowany, nie wiem, na jakim są etapie. Na AIM mamy 85 nominowanych doradców i niestety nie wiem, ilu z nich aktywnie działa w Polsce.

Na polskie debiuty trzeba poczekać. Niezbędny jest czas, żeby rynek zrozumiał istotę AIM, przyswoił naszą markę. My musimy też poznać polską gospodarkę, potencjał poszczególnych sektorów, istniejące bariery. Najlepiej, gdyby bezpośrednio w Polsce udało nam się znaleźć nominowanego doradcę, który odpowiadałby za pozyskiwanie firm do notowań. To byłaby dla nas doskonała wiadomość.

W tej chwili są to tylko życzenia, czy też prowadzicie rozmowy z polskimi podmiotami, które miałyby się podjąć tej roli?

Nie, nie ma w tej sprawie negocjacji. Jeśli jednak jakaś polska firma brokerska, zajmująca się rynkiem finansowym, chciałaby z nami rozmawiać, będziemy radzi się spotkać, żeby przedstawić wymagania i warunki działania.

Reklama
Reklama

Na AIM notowanych jest już ponad 170 firm z zagranicy. Co je przekonało do debiutu właśnie na Waszym parkiecie?

W większości wypadków decydujące znaczenie ma prestiż i duża płynność brytyjskiego rynku kapitałowego. Przez ostatnich kilka lat AIM dał się poznać jako bardzo cenne źródło pieniędzy dla małych spółek. W zeszłym roku za naszym pośrednictwem firmy zebrały ponad 4,6 miliarda funtów. Taki kapitał na pewno przyciąga.

A co poza kapitałem?

Sukces zawdzięczamy też unikalnym rozwiązaniom regulacyjnym. Ich kluczem jest wsparcie ze strony środowiska nominowanych doradców (Nominated Advisors, Nomads), którzy działają jako mentorzy dla spółek, ale muszą też zadbać o to, by firma spełniała wymagania rynku w momencie, gdy na niego wchodzi, jak również w ciągu całego "życia" na parkiecie.

Czy ma sens szukanie kapitału za pośrednictwem AIM, jeśli firma w Wielkiej Brytanii w ogóle nie działa i nie jest tam znana?

Na pewno obecność na Wyspach pomaga. Jeśli spółka lub produkt są u nas znane, większe są szanse, że inwestorzy "zrozumieją" firmę i ulokują pieniądze w jej papierach. A na przykład polskiej firmie, której działalność ogranicza się do jednego polskiego regionu czy miasta, znacznie pomogłoby równoczesne poszukanie inwestorów i w Polsce, i w Wielkiej Brytanii.

Reklama
Reklama

Chociaż trzeba też pamiętać, że kolosalne znaczenie ma branża. Część sektorów, jak na przykład biotechnologia czy produkcja ropy i gazu, jest tak umiędzynarodowiona, że wszyscy rozumieją zasady prowadzenia takiej działalności. W sektorach "globalnych" łatwiej odnieść sukces za granicą. Ale reguły nie ma. Bo przecież wspomniany UKR Product to firma czysto ukraińska i z powodzeniem sprzedała swoje papiery za pośrednictwem AIM. Wszystko zależy od tego, czy firma potrafi komunikować się z rynkiem, czy ma duży potencjał zysków, potwierdzone wyniki. Wtedy łatwiej jej pozyskać kapitał.

Idąc dalej - czy debiut na AIM to dobra przygrywka do rozpoczęcia działalności w Wielkiej Brytanii bądź sprzedawania tam swoich produktów? Zna Pan przykłady firm, którym taki scenariusz się powiódł?

W takim wypadku debiut na pewno pomaga. To działa dwojako: jeśli już jesteś na Wyspach, to wchodząc na AIM możesz lepiej promować siebie i swoje produkty. A jeśli dopiero się przymierzasz, debiutując na naszym rynku, możesz na starcie podnieść swój prestiż.

Potwierdzeniem tego jest na przykład australijska spółka Palandri, która zajmuje się produkcją win. Firma weszła na AIM głównie po to, by wypromować swoją markę tu, na Wyspach, gdzie konsumpcja wina rośnie teraz w szaleńczym tempie, po 10% i więcej rocznie.

Wiele firm, wchodząc na Wasz rynek, nie przeprowadza "tradycyjnej" pierwotnej oferty publicznej, otwartej na wszystkich inwestorów, ale sprzedaje akcje jedynie wąskiej grupie inwestorów finansowych. Czy to oznacza, że właśnie oni przeważają w handlu na AIM?

Reklama
Reklama

Faktycznie, najwięcej pieniędzy pochodzi od inwestorów finansowych, takich jak Fidelity, Gartmore, Schroeders, trusty kapitałowe. Prawdopodobnie około 80% obrotów generują właśnie inwestorzy finansowi. Pozostałych 20% przypada na inwestorów detalicznych. W liczbie zawieranych transakcji proporcje jednak będą odwrotne - to indywidualni odpowiadają za około 80% transakcji na AIM.

Jaki w tym jest udział zagranicznych inwestorów? Proporcjonalny do wchodzących na AIM spółek spoza Wielkiej Brytanii?

Myślę, że tak właśnie jest. Czasem trudno nam ocenić, kto dokładnie stoi za danymi pieniędzmi. Lecz jestem przekonany, że z roku na rok na AIM lokuje pieniądze coraz więcej inwestorów z całej Europy i USA. Dla nas najważniejsze jest to, że ogólna baza inwestorów wciąż się powiększa.

Są inwestorzy z Europy Środkowowschodniej?

Niestety, żadna nazwa nie przychodzi mi teraz do głowy.

Reklama
Reklama

Dziękuję za rozmowę.

Alternative Investment Market

AIM to segment giełdy londyńskiej przeznaczony dla małych, wzrostowych spółek, które nie muszą spełniać ostrych kryteriów wejścia na podstawowy parkiet. Działa od 1995 r. Na koniec sierpnia na AIM były notowane 1292 firmy (175 z zagranicy), o łącznej kapitalizacji 48,1 mld funtów. W tym roku na alternatywnym rynku pojawiło się już 356 spółek, w tym 67 zagranicznych i już pobity został rekord z zeszłego roku - wówczas zadebiutowało 355 firm. Prawdopodobnie w tym roku padnie również rekord wartości kapitału, który firmy zebrały za pośrednictwem AIM. Suma za zeszły rok wyniosła 4,65 mld funtów, w tym już przekracza 4,48 mld funtów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama