Reklama

Próchnik podwoi kapitał?

Nawet 45,45 mln nowych akcji może wyemitować łódzki Próchnik. Taką ofertę proponuje jedyny duży udziałowiec spółki - Elżbieta Sjoeblom. Jeśli subskrypcja dojdzie do skutku, może oznaczać podwojenie - niedawno i tak radykalnie zwiększonego - kapitału zakładowego.

Publikacja: 21.09.2005 07:31

Próchnik, producent m.in. płaszczy i kurtek, jest obok Bytomia jedyną firmą odzieżową, która w tym roku przeprowadziła emisję (nie licząc programów motywacyjnych w innych przedsiębiorstwach). I jedyną, której udało się bez problemu znaleźć chętnych na wszystkie nowe akcje. Spółka sprzedała na początku roku 30 mln papierów za gotówkę, uzyskując 15 mln zł, i ponad 5,45 mln sztuk - za długi, redukując zobowiązania o przeszło 2,7 mln zł. Obie emisje oznaczały zwielokrotnienie kapitału zakładowego, który sięgał w momencie subskrypcji 5 mln zł (został wcześniej obniżony w związku ze zmianą wartości nominalnej akcji z 2 do 0,5 zł). Okazuje się jednak, że na tym dokapitalizowanie może się nie zakończyć.

Megaoferta i NWZA

Na 24 października zarząd przedsiębiorstwa zwołał NWZA. W porządku obrad jest punkt dotyczący kolejnego podwyższenia kapitału w drodze publicznej emisji akcji serii E. Walory miałyby być sprzedawane z prawem poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. Proponowany dzień ustalenia prawa poboru to 5 grudnia. Wrażenie robi jednak skala planowanej oferty. Aktualnie kapitał firmy wynosi 22,72 mln zł i dzieli się na 45,45 mln akcji. Miałby zostać podwyższony poprzez emisję od 5,45 mln do przeszło 45,54 mln akcji. W najbardziej optymistycznym scenariuszu zostałby więc podwojony.

Walne zgromadzenie, jak przyznaje zarząd, zostało zwołane na wniosek Elżbiety Sjoeblom. To w tej chwili jedyny duży akcjonariusz przedsiębiorstwa. Oficjalnie E. Sjoeblom dysponuje jedynie akcjami, które objęła, konwertując na kapitał wierzytelność wobec Próchnika. Zdobyte w ten sposób walory - 5,45 mln sztuk - stanowią 12% kapitału i głosów na WZA.

Wiele zależy od frekwencji

Reklama
Reklama

Czy to wystarczy, by przegłosować emisję? Frekwencja na walnych zgromadzeniach spółki jest z reguły bardzo niska. - To prawda. Liczymy jednak, że wielu akcjonariuszy zechce zabrać głos w tak ważnej dla spółki sprawie - mówi wiceprezes Mikołaj Habit. Czy zarząd popiera propozycję udziałowca? - W najbliższym czasie poznamy jej szczegóły. Wtedy się do niej odniesiemy. Jeżeli uznamy, że służy rozwojowi firmy, na pewno ją poprzemy - odpowiada M. Habit.

Jeden zastrzyk to za mało?

Już zastrzyk gotówki w wysokości 15 mln zł oznaczał dla Próchnika radykalną zmianę sytuacji finansowej, w tym odbudowanie - wcześniej ujemnych - kapitałów własnych. Umożliwił spółce także zaproponowanie nowej strategii, która zakłada przede wszystkim rozszerzenie asortymentu (by zniwelować sezonowość związaną ze sprzedażą wierzchniej odzieży), zwiększenie produkcji pod własną marką i budowę sieci handlowej. - Na realizację tak zdefiniowanej strategii mamy pieniądze. Nie przejadamy ich, inwestujemy z głową. Chcielibyśmy nawet wydawać więcej, otwierając szybciej sklepy, ale zależy nam na dobrych lokalizacjach - często już zajętych - tłumaczy M. Habit. - Rozumiemy więc, że propozycja akcjonariusza wykracza poza te plany. Jak bardzo i w którą stronę - tego właśnie, jak sądzę, wkrótce się dowiemy. Oznacza też, że firma i jej działania są przez panią Sjoeblom pozytywnie postrzegane, a inwestor jest gotów w nią ulokować jeszcze więcej pieniędzy. To nas, oczywiście, bardzo cieszy.

W poniedziałek kurs Próchnika nie zmienił się. Dwa razy wyższy od średniego był za to wolumen. Sięgnął 800 tys. akcji. Wczoraj notowania wzrosły o 6,3%, do 0,67 zł. Właściciela zmieniło prawie 2 mln papierów. Wartość nowej emisji, biorąc pod uwagę aktualne notowania, można szacować na 3,7 mln zł - 30,5 mln zł. Dla porównania, w I półroczu - kiedy jeszcze zdobyte w ostatniej ofercie pieniądze nie zdążyły "zapracować" na wyniki - spółka zanotowała 2,6 mln zł przychodów i 1,9 mln zł straty netto.

Komentarz

Studium podnoszenia się z upadku?

Reklama
Reklama

Próchnik to ciekawy przypadek. Najpierw wielka firma o ugruntowanej marce została doprowadzona do ruiny

i na skraj bankructwa. Później była zaniedbana i pozostawiona sama sobie. Przez pewien czas nie miała żadnych znaczących udziałowców (100-proc. free float), cieszyła się za to dużym zainteresowaniem spekulantów. Teraz wciąż ma mnóstwo kłopotów,

ale i sporo pieniędzy. Czy to historia z happy endem? Obroty akcjami wskazują, że wielu

w to wierzy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama