Próchnik, producent m.in. płaszczy i kurtek, jest obok Bytomia jedyną firmą odzieżową, która w tym roku przeprowadziła emisję (nie licząc programów motywacyjnych w innych przedsiębiorstwach). I jedyną, której udało się bez problemu znaleźć chętnych na wszystkie nowe akcje. Spółka sprzedała na początku roku 30 mln papierów za gotówkę, uzyskując 15 mln zł, i ponad 5,45 mln sztuk - za długi, redukując zobowiązania o przeszło 2,7 mln zł. Obie emisje oznaczały zwielokrotnienie kapitału zakładowego, który sięgał w momencie subskrypcji 5 mln zł (został wcześniej obniżony w związku ze zmianą wartości nominalnej akcji z 2 do 0,5 zł). Okazuje się jednak, że na tym dokapitalizowanie może się nie zakończyć.
Megaoferta i NWZA
Na 24 października zarząd przedsiębiorstwa zwołał NWZA. W porządku obrad jest punkt dotyczący kolejnego podwyższenia kapitału w drodze publicznej emisji akcji serii E. Walory miałyby być sprzedawane z prawem poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. Proponowany dzień ustalenia prawa poboru to 5 grudnia. Wrażenie robi jednak skala planowanej oferty. Aktualnie kapitał firmy wynosi 22,72 mln zł i dzieli się na 45,45 mln akcji. Miałby zostać podwyższony poprzez emisję od 5,45 mln do przeszło 45,54 mln akcji. W najbardziej optymistycznym scenariuszu zostałby więc podwojony.
Walne zgromadzenie, jak przyznaje zarząd, zostało zwołane na wniosek Elżbiety Sjoeblom. To w tej chwili jedyny duży akcjonariusz przedsiębiorstwa. Oficjalnie E. Sjoeblom dysponuje jedynie akcjami, które objęła, konwertując na kapitał wierzytelność wobec Próchnika. Zdobyte w ten sposób walory - 5,45 mln sztuk - stanowią 12% kapitału i głosów na WZA.
Wiele zależy od frekwencji