Wczorajszej przecenie towarzyszyły dość wysokie obroty. Wyniosły 5,9 mln zł, a właściciela zmieniło 244 tys. akcji. W jednej transakcji przeszło jednak z rąk do rąk blisko 230 tys. papierów. Sprzedający dostał 12 zł za akcję. - Moim zdaniem, ze spółki wyszedł jeden z inwestorów instytucjonalnych. Potrzebował pieniędzy - być może na akcje PGNiG - i padło na nas. Podejrzewam też, że ten inwestor kupował akcje Impela po 9-10 zł, więc pozbył się ich z zyskiem - wyjaśnia Piotr Paliło, dyrektor ds. relacji inwestorskich Impela.
Nieuzasadniona przecena
Spadek kursu akcji Impela zaczął się jednak 22 sierpnia. Wtedy walory kosztowały 15,3 zł. Wczoraj już ponad 20% mniej. - Nie przywiązywałbym szczególnej wagi do tych spadków. Kurs obniżał się przy niskim wolumenie. Wystarczyło kilkaset akcji, by wywołać przecenę - tłumaczy P. Paliło. - Nie ma fundamentalnych przesłanek do spadków - dodaje. Mówiąc to, P. Paliło miał na myśli poprawiające się wyniki spółki. Grupa Impela w pierwszym półroczu zanotowała sprzedaż na poziomie 297,3 mln zł, w porównaniu z 268,6 mln zł w tym samym okresie 2004 r. Po pierwszych sześciu miesiącach br. zarobiła 8,9 mln zł netto. W całym I półroczu ub.r. wykazała prawie 15 mln zł straty. Firma prognozuje, że w tym roku osiągnie 630 mln zł sprzedaży i 17 mln zł zysku netto. Ubiegły rok zakończył się przychodami na poziomie 569 mln zł i 6,5 mln zł zysku. Nie jest jednak wykluczone, że nastąpi korekta prognoz w górę.
Rośnie presja na ceny
Nieco innych powodów spadków w ostatnich tygodniach upatruje Bartosz Ostafiński, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego. - Na rynku prostych usług, na którym działa Impel, jest coraz większa konkurencja. To powoduje presję na ceny - wyjaśnia specjalista. - Ponadto firmy szukające oszczędności zaczynają od renegocjacji kontraktów z przedsiębiorstwami z zewnątrz, które pracują dla nich - dodaje.