Reklama

Długie przygotowania

Spółki zajmujące się przesyłem ropy i gazu od dłuższego czasu szukają alternatywnych źródeł surowca. Problem w tym, że trwa to dość długo.

Publikacja: 23.09.2005 07:53

Zapowiedź budowy Gazociągu Północnego na dnie Bałtyku (omijającego Polskę) ożywiła na nowo dyskusję o dywersyfikacji źródeł gazu. W 2004 roku rosyjskie dostawy do PGNiG stanowiły 42% wszystkich. Niektórzy politycy postulują powrót do tzw. kontraktu norweskiego. Chodzi o umowę z pięcioma dostawcami sprzed czterech lat, dzięki której od 2008 r. do Polski miał trafiać tamtejszy gaz (na początku 3 mld m3 rocznie, maksymalnie 12,5 mld m3). PGNiG anulował ją w 2003 r. - Była z wielu względów niekorzystna - tłumaczył wczoraj prezes spółki Marek Kossowski. Koncern twierdzi m.in., że wysoka cena surowca uniemożliwiłaby jego sprzedaż.

Chętni do terminalu

Teraz spółka negocjuje z Norwegią dostawy gazu skroplonego statkami. W październiku wiadomo będzie, kto, oprócz PGNiG, będzie zainteresowany budową specjalnego terminalu portowego. - Rozmawiamy z dwoma europejskimi koncernami - mówi M. Kossowski. Nieoficjalnie mówi się, że jednym z nich jest Gaz de France.

Z inwestycją Gazpromu w Gazociąg Północny maleją szanse na budowę alternatywnej linii Amber, prowadzącej przez państwa bałtyckie. Studium opłacalności inwestycji gotowe będzie dopiero w 2008 r. - zbyt późno, aby wyprzedzić konkurencyjną inwestycję. - Potrzeba zaangażowania Komisji Europejskiej w projekt - przyznaje M. Kossowski.

Szansą na dywersyfikację źródeł ropy jest z kolei przedłużenie ukraińskiego rurociągu Odessa-Brody do Płocka. Ropociągiem można by przesyłać kazachską ropę aż do Europy Zachodniej i zarabiać na tranzycie.

Reklama
Reklama

Czas na wagę złota

Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych i jego odpowiednik w Kijowie, UkrTransNafta założyły więc spółkę Sarmatia. Szuka ona inwestorów chętnych na wyłożenie około 500 mln euro. Czasu jest jednak coraz mniej. - Musimy uwzględniać to, że Rosja wychodzi na nowe rynki - podkreśla Michaił Honczar, wiceprezes UkrTransNafta. Moskwa forsuje konkurencyjny tranzyt ropy przez Bosfor aż do Rotterdamu.

Nie wszystko jednak stracone. Według opinii Gazoprojektu (biuro przygotowywało pierwsze analizy projektu przed trzema laty), wysokie cen ropy na światowych rynkach sprawiają, że opłacalność inwestycji rośnie. - Maleje bowiem znaczenie opłat transportowych - tłumaczy Adam Matkowski, wiceprezes biura. - Sądzimy, że ukraińsko-polski projekt to najkorzystniejsza alternatywa dla innych dróg surowca do Europy - dodaje. Gazoprojekt szacuje stopę zwrotu z inwestycji na co najmniej 12%. - Niestety, do tej pory obserwowaliśmy brak aktywności merytorycznej ze strony rządu - podkreśla A. Matkowski. Od maja biznesplan dla rurociągu opracowuje szwedzko-fiński SWECO PIC Oy. Doradca nie informuje jednak o postępach prac.

Równolegle przygotowania czyni PERN. - Szykujemy się do przyjęcia większych ilości ropy. Powiększyliśmy bazy magazynowe, planujemy rozbudowę ropociągów w kierunku Gdańska i Niemiec - informuje Andrzej Żelechowski, członek zarządu i dyrektor ds. eksploatacji systemów spółki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama