Inaczej wygląda rynek instrumentów, które zasadniczo istnieją poza rynkiem giełdowym, jak np. obligacje przedsiębiorstw. Tutaj do spotkania popytu z podażą dochodzi przy większych kosztach, a transakcje nie mają charakteru ciągłego i zorganizowanego (z wyjątkiem obligacji notowanych na giełdach, które jednak stanowią niewielką część całego rynku). Innym przykładem aktywów, dla których obrót giełdowy nie istnieje lub ma bardzo małe znaczenie, jest private equity (PE).
Inwestycja w fundusz PE wymaga z reguły zamrożenia kapitału na 10-12 lat, bo mniej więcej tyle trwa zainwestowanie zebranych przez fundusz pieniędzy w wybrane spółki i odzyskanie przezeń kapitału z określoną stopą zwrotu. Dla niektórych inwestorów długi okres zamrożenia kapitału jest argumentem przemawiającym przeciwko inwestycji w PE. Rynek private equity nie jest rynkiem
publicznym i zorganizowanym, w związku z tym możliwość wyjścia z inwestycji nie jest tutaj tak oczywista jak w przypadku inwestycji giełdowych.
Płynność na rynku private equity jednak istnieje. Udziały w funduszach PE są przedmiotem obrotu na rynku wtórnym. Co więcej, zjawisko płynności w branży PE podlega w ostatnich latach szybkiej ewolucji. Należy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że o płynności tej klasy aktywów można mówić tylko w odniesieniu do rynków najbardziej zaawansowanych pod kątem rozwoju branży PE.
Spróbujmy przyjrzeć się ewolucji tego zjawiska. Pewną miarą płynności w branży private equity jest rozwój tzw. funduszy secondaries. Generalnie secondariesto to określenie transakcji zawieranych na rynku wtórnym. W odniesieniu do rynku private equity, transakcje secondaries polegają na kupnie udziałów w funduszu private equity od pierwotnego inwestora. Inwestor, który sprzedaje swoje udziały w private equity, najczęściej robi to ze względu na potrzebę zwiększenia swojej płynności, zmianę strategii inwestycyjnej albo proces restrukturyzacji związany z fuzją czy przejęciem. Wartość rynku transakcji secondaries szacowana jest na kilka miliardów dolarów rocznie.