Reklama

Fair play made by PKO BP

Ciekawi mnie, czy PKO BP podobne zasady jak w rywalizacji sportowej stosuje w działalności biznesowej

Publikacja: 24.09.2005 08:45

To będzie najbardziej osobisty felieton, jaki zdarzyło mi się napisać. Będę się w nim użalać nad sobą i załatwiać swoje prywatne porachunki. Przyznam się do kilku słabości. W zasadzie to nawet nie wiem, czy redakcja ten tekst mi wydrukuje, ale piszę go, bo inaczej rozsadzi mnie frustracja. W tym miejscu zdradzę, że jak się we mnie gotuje, to bardzo lubię komuś przywalić. Dziś nie jest inaczej. No cóż, ostrzegałem.

Nie radzę sobie. Jestem słaby. Często przegrywam i właściwie sprawia mi to przyjemność. To rodzi we mnie samym podejrzenia o masochizm. Mam 32 lata, 192 cm wzrostu i 95 kg. To nie są dobre parametry, jak na halowego piłkarza, ale ja gram. Dodatkowo miałem kilka lat przerwy. Więc teraz nie bardzo wiem, po co na boisku jest piłka. Kiedy do mnie leci, czuję panikę, bo nie wiem, co mam z nią zrobić. Ledwo ją przyjmuję i podaję. Najczęściej niecelnie. Do tego stopnia, że koledzy dość niechętnie do mnie zagrywają.

Ale to jeszcze nie koniec. Koledzy z litości powierzyli mi funkcję menedżera drużyny Parkietu. Kiedy wróciłem do gry, sam mianowałem się jej kapitanem. Bierzemy udział w rozgrywkach Amatorskiej Ligi Biznesu, w której grają "firmowe" drużyny i jesteśmy przeciwieństwem londyńskiej Chelsea. Tracimy gigantyczną liczbę bramek, a strzelamy ich niewiele. Proszę się nie dziwić - w redakcji jest nas zaledwie kilku piłkarzy i gramy wszyscy. Pomagają nam koledzy, którzy kiedyś w gazecie pracowali. Naszą gwiazdą jest Tomasz Jachimek, którego część z Państwa zna z występów w telewizji. Nim został kabareciarzem, pisał w Parkiecie teksty o Narodowych Funduszach Inwestycyjnych. Gdyby nie on i nasza ambicja, to byłoby już dno absolutne. Ale i tak zdarzyło nam się przegrać 1:26.

Mimo to na każdy mecz czekam i chodzę z radością. Bo jestem dumny z mojej drużyny. Choć zdarza się nam wściekać na siebie, to zawsze walczymy o zwycięstwo. Ale w czwartek, ten sam, w którym Wisła doznała bolesnej klęski z Vitorią, coś we mnie pękło. Być może porażek zebrało się za dużo i czara goryczy się przelała. Przeciwnicy byli młodsi i wybiegani. Grali z polotem, długo utrzymywali się przy piłce i bezlitośnie nas punktowali. Zastępowałem bramkarza i puściłem 12 bramek. Tomek Jachimek strzelił jedną i wynik brzmiał 1:12.

Po prostu się wściekłem. W przerwie (było chyba 0:6) podszedłem do przeciwnika i zapytałem:

Reklama
Reklama

- W którym oddziale PKO BP ty pracujesz?

- A ja to nie wiem, spytaj jego - odpowiedział, wskazując na kolegę z drużyny. Podszedłem do tego "lepiej poinformowanego".

- On pracuje na Domaniewskiej - usłyszałem.

- A co tam robisz? - drążyłem, bo nie poddałem się tak łatwo.

- Przy bazie danych, k..., pracuję. On jest, k... kierowcą - odpowiedział, wskazując na kolegę. - My naprawdę pracujemy w PKO BP - dodał już tak od siebie. Pewnie dlatego wszyscy ubrani byli w koszulki reklamujące Warszawską Ligę Sportu. Przyjąłem to ze zrozumieniem. Bank widocznie wstydzi się swoich pracowników. Później sprawdziłem - na Domaniewskiej nie ma oddziału PKO BP.

Właściwie to już wszystko, co miałem napisać. Już jest mi lepiej. Wciąż słabo gram w piłkę halową. Ale mimo to są tacy, którzy się mnie boją. Największy bank detaliczny w Polsce, zatrudniający tysiące ludzi, zarabiający rocznie ponad 1 mld zł, wysyła na moją drużynę grupę najemników. Ciekawe, że jako sponsor polskiej reprezentacji olimpijskiej bank lubi się prezentować z ideami Pierr?a de Coubertina w tle. Jako potencjalny klient PKO BP mam prawo się zastanawiać, czy podobne zasady, jak w rywalizacji sportowej, stosuje w działalności biznesowej? Jeśli zna Pan, panie prezesie Podsiadło uczucie wstydu, to jest Pan teraz czerwony. A puchar, który pewnie wygra drużyna grająca pod szyldem "PKO BP", niech Pan sobie postawi w gablocie. Ja na następny mecz znów pójdę z przyjemnością.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama