Drugi w kolejności atrakcyjności odsetek jest Bank Światowy. Przeciętne oprocentowanie pożyczek w tzw. krótkim terminie rozpatrywania wniosku to minimum 30 punktów bazowych ponad LIBOR. Dlatego też to nie koszt pożyczek skłania nas do korzystania z pomocy BŚ. - Zasadą jest, że wraz z kredytem udostępniamy naszych doradców - przyznaje John Herlihy, dyrektor ds. finansów korporacyjnych Banku Światowego. Specjaliści BŚ przygotowywali studium struktury społecznej na Śląsku, zanim Bank pożyczył pieniądze na restrukturyzację kopalń. BŚ diagnozował braki administracyjne w polskim drogownictwie, po czym udzielił kredytów na remonty kilkudziesięciu odcinków dróg. Teraz eksperci BŚ aktywnie współpracują nad reformą KRUS. Niedługo już zostanie podpisana umowa pożyczkowa na informatyzację Kasy, a to dopiero wstęp do prac nad podatkiem dochodowym od rolników. Bank gotowy jest także pomagać w restrukturyzacji portfela walutowego długów zagranicznych, przygotowując specjalne transakcje swap.
Coraz częściej centrala BŚ zastanawia się jednak, czy potrzeba jeszcze wspierać tak rozwinięty kraj jak Polska. - Rzeczywiście, kiedyś to się skończy. Ale trzeba pamiętać, że doświadczenie przy reformowaniu waszego kraju przydaje się w innych rejonach - podkreśla J. Herlihy. I dodaje: - Jeżeli wejdziecie do strefy euro, będziecie mieć jeszcze więcej możliwości korzystania z zagranicznych kredytów komercyjnych.
"Brudna" robota EBOiR
Z finansowego punktu widzenia, najmniej korzystne są kredyty EBOiR. Marża, jaką narzuca bank dla typowych, 5-7 letnich pożyczek, to około 100 punktów bazowych ponad międzybankową stopę EURIBOR (obecnie około 2,1% rocznie). - Zdajemy sobie sprawę, że nie rywalizujemy z innymi ofertami na rynku, szczególnie że płynność polskiego sektora bankowego jest wysoka. Polskie banki mogą dzięki temu proponować bardzo niskie marże - mówi Bruno Balvanera, dyrektor ds. rozwoju EBOiR. Bank szuka więc dla siebie nisz. Pożycza "trudnym sektorom" - energetyce, stoczniom, sektorowi chemicznemu. To branże, którymi niechętnie interesują się banki komercyjne. Oprócz tego, EBOiR "celuje" w samorządy - zwłaszcza mniejsze miasta i gminy. - Metropolie takie jak Warszawa czy Praga mają duże budżety i sporą administrację. Poradzą sobie z pozyskiwaniem środków. My chcemy kredytować gminy położone w peryferyjnych obszarach - tłumaczy B. Balvanera. Rzeczywiście - np. Warszawa umie już pozyskać duże kredyty z EBI. Niedawno pożyczyła 517,6 mln zł na zasadach tzw. plafonu (władze miasta nie wskazały z góry, na co dokładnie wykorzystają pieniądze).Zachętą, aby wziąć kredyt z EBOiR, jest też pomoc banku w znalezieniu kolejnych pożyczkodawców. - Mamy doświadczenie w tzw. strukturyzacji transakcji. Na jedno euro, które pożyczamy, przypada dwa kolejne od innych instytucji - przyznaje B. Balvanera. W strategii Banku szczególne znaczenie przypisuje się współpracy z EBI. Aktywa tej istytucji (250 mld euro) przekraczają 10-krotnie aktywa EBOiR, ale oba banki zatrudniają podobną liczbę osób. - To my mamy oddział w Warszawie, to my mamy specjalistów. Dlatego działamy jako inkubator dla dużych projektów - argumentuje dyrektor ds. rozwoju EBOiR.