Reklama

Rosną kursy pojedynczych spółek

Branża informatyczna, kiedyś "druga siła" na GPW, znalazła się na marginesie głównego nurtu notowań. Na razie ani sytuacja techniczna, ani wyniki finansowe nie zapowiadają przełomu.

Publikacja: 26.09.2005 09:48

Inwestorzy koncentrują się na spółkach o najwyższej kapitalizacji i płynności akcji. W praktyce oznacza to, że przede wszystkim handlują akcjami z sektora bankowego, spółkami, których kursy zależą od cen surowców, oraz papierami TP.

Od pierwszej połowy zeszłego roku, kiedy rozpoczęła się wyprzedaż akcji Prokomu, firmy informatyczne trudno zaliczyć do giełdowej czołówki. Czasy, kiedy obok banków decydowały o wartości WIG20, na razie odeszły w przeszłość. Dziś udział trzech spółek informatycznych w portfelu WIG20 nieznacznie przekracza 5%. Dodatkowo ComputerLand i Softbank zagrożone są wypadnięciem ze składu indeksu pod koniec grudnia, przy okazji kwartalnej rewizji składu wskaźnika.

Przerwa w spadkach

W październiku 2004 roku na wykresie indeksu WIG Informatyka została zbudowana głowa z ramionami. Wynikający z niej zasięg spadku wskazuje, że wskaźnik powinien się znaleźć w okolicach 9 tys. punktów. Tymczasem w połowie maja, z poziomu 10 tys. punktów, rozpoczęła się zwyżka, w trakcie której indeks zyskał 20%. Została przebita linia trendu spadkowego, obejmująca całą 1,5-roczną tendencję. Czy zatem to koniec bessy i czy głowa z ramionami nie doczeka się realizacji? Nie jest przesądzone. Wydaje się, że zwyżkę na wykresie WIG Informatyka wymusiła dobra koniunktura na całej giełdzie. Nie jest ona wynikiem dobrego postrzegania samego sektora - siła relatywna, mierząca zachowanie indeksu branżowego względem WIG20, znajduje się na najniższym poziomie w historii. Największa w tym "zasługa" Prokomu i ComputerLandu, które łącznie mają ponad 50-proc. udział w WIG Informatyka. Obydwie firmy zachowują się słabiej od całego rynku. Zatem mimo znacznych już rozmiarów wzrostowej korekty, na razie mamy do czynienia jedynie z przerwą w spadkach.

Lepszą koniunkturę w branży sygnalizuje indeks TMT Informatyka, w skład którego wchodzą wszystkie (20) spółki z branży. Wskaźnik zbliża się do osiągniętych w pierwszej połowie 2004 roku maksimów w tej hossie. To efekt lepszego zachowania mniejszych firm informatycznych.

Reklama
Reklama

Wbrew trendom europejskim

Słabsze zachowanie sektora informatycznego niż całego rynku akcji jest charakterystyczne nie tylko dla warszawskiej giełdy. W tym roku wartość indeksu MSCI Software&Services, który obejmuje spółki z branży z całego świata, praktycznie się nie zmienił. Z kolei indeks MSCI All Country, mierzący koniunkturę na szerokim rynku, zyskał 3,4% (obie zmiany wyrażone w USD). Jeśli ograniczymy obserwację tylko do rynków europejskich, okazuje się, że spółki informatyczne, mimo wolnego tempa wzrostu gospodarczego, mogą zachowywać się lepiej od innych firm. Europejski sektor Software&Services zyskał od początku roku ponad 10%, przy 4,3-proc. zwyżce indeksu ogólnoeuropejskiego.

Na niektórych europejskich rynkach akcji sektor zaawansowanych technologii należy wręcz do liderów hossy. Tak jest na przykład w Norwegii, która na naszym rynku kojarzona jest raczej z ropą naftową. Tymczasem giełda w Oslo to także firma Opera - twórca przeglądarki internetowej o tej samej nazwie - której notowania wzrosły od początku roku 150%, czy firma Fast Search&Transfer (ma największy udział w indeksie reprezentującym norweski sektor informatyczny), specjalizująca się w tworzeniu oprogramowania na potrzeby przedsiębiorstw, która zyskała w tym samym czasie 80,3%.

Wyniki finansowe - efekt

niskiej bazy

Od kilku lat problem branży informatycznej polega na kłopotach z przełożeniem rosnących przychodów na solidne zyski. W tym kontekście mogłoby się wydawać, że osiągnięte w drugim kwartale rezultaty stanowią przełom - oto łączny zysk netto branży (po wyłączeniach wynikających z wzajemnych powiązań między firmami) podskoczył o 100%, do 131 mln zł. Światło na imponującą dynamikę rzuca jednak rentowność sprzedaży (ROS), która osiągnęła 2,9%. Po pierwszym kwartale 2004 roku ROS wynosił 5,7%. Skokowy wzrost zysku bardziej był efektem niskiej bazy, niż wyjątkowo dobrej postawy spółek informatycznych.Analizując zbiorcze dane dla całej branży zwraca uwagę spadek przychodów ze sprzedaży o 2,1%. Ze względu na dołączanie do sektora kolejnych firm, dane z przeszłości nie są porównywalne - niemniej tak znacznego spadku nigdy nie zanotowano.

Reklama
Reklama

Z większych spółek wyróżniły się Softbank i Comarch. Obydwie zanotowały najwyższe przychody i zyski netto w historii. Podejście inwestorów do spółek jest jednak odmienne. Akcjonariusze Softbanku cieszą się ze wzrostu kursu niemal o 1/4 w perspektywie sześciu miesięcy i prawie o połowę w ostatnich 12 miesiącach. Tymczasem 1-miesięczna, półroczna i roczna zmiana kursu Comarchu oscyluje wokół 0. Można to wytłumaczyć na dwa sposoby. Po pierwsze, zysk operacyjny Comarchu spadł trzeci kolejny raz i wynosi już tylko 14,6 mln zł, wobec 23,2 mln, po publikacji wyników za III kwartał 2004 roku. Dodatkowo akcje spółki wypadły z WIG20 (w tej chwili nie wygląda na to, żeby była szansa na powrót) i znalazły się w MIDWIG. Czas, kiedy inwestorzy zwracali baczną uwagę na firmy z tego drugiego indeksu, już minął.

Z mniejszych spółek wyróżnili się przede wszystkim niedawni debiutanci. Najlepsze przychody i zyski w krótkiej historii zaprezentowały inwestorom Betacom i Comp oraz notowany już trochę dłużej Spin (d. Telmax). ATM za notował rekordowe przychody, a Comp Rzeszów zyski.

Od czego zależą zyski?

Firmy informatyczne zalicza się do spółek cyklicznych, czyli takich, których zyski i przychody istotnie zmieniają się z dynamiką wzrostu gospodarczego. Przedsiębiorstwa notowane na warszawskiej giełdzie nie stanowią w tym względzie wyjątku. W ostatnim kwartale 2000 roku zarobiły łącznie 200 mln zł, co korespondowało z 2,4-proc. wzrostem PKB. Zwróćmy uwagę, że jeszcze na przełomie 1999 i 2000 roku zwyżka PKB sięgała 6%. Po opublikowaniu wyników za III kwartał 2001 roku łączny zysk netto po raz pierwszy znalazł się poniżej zera - gospodarka rozwijała się wtedy jednak w tempie poniżej 1%.

Drugi raz łączne zyski przekroczyły 200 mln zł po wynikach za pierwszy kwartał 2004 roku, czemu towarzyszyło 7-proc. tempo wzrostu gospodarczego. Tym razem nie wystąpił efekt przesunięcia - zyski i dynamika PKB były rekordowe w tym samym kwartale. Co interesujące, finanse spółek informatycznych nie zależą w tak istotnym stopniu od dynamiki nakładów inwestycyjnych. Choć okresowi niższych zysków (od połowy 2001 r. do połowy 2003 r.) odpowiada spadek inwestycji, to kiedy na przełomie 2003 i 2004 roku wynik netto firm informatycznych oscylował wokół 200 mln zł, wzrost inwestycji był znikomy.

Uważa się, że rolę wskaźnika wyprzedzającego zdarzenia zachodzące w realnej gospodarce pełnią kursy. Notowania branży informatycznej potwierdzają to - w 2000 roku spadek kursów rozpoczął się dwa kwartały przed opublikowaniem rekordowych zysków, w 2004 roku ponad miesiąc wcześniej (indeks WIG Informatyka od razu znalazł się w trendzie spadkowym, natomiast wskaźnik TMT Informatyka wracał jeszcze do zbudowanego w marcu szczytu).

Reklama
Reklama

Zatem oczekiwane w drugim półroczu przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego przyniesie zapewne wyższe zyski spółkom informatycznym, ale żeby zwyżka ta była zauważalna, potrzebna jest przynajmniej 4-proc. dynamika PKB. Jednocześnie dość niemrawe zachowanie kursów informuje, że do tego pozytywnego scenariusza inwestorzy na razie nie mają przekonania.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama