Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku:
W ciągu pierwszych 100 dni koalicjanci nie zdążą zrobić nic poza lekkimi poprawkami do budżetu. Jeśli pójdą w takim kierunku, o jakim mówiono wcześniej, i "potrząsną" trochę projektem budżetu przedstawionym przez Mirosława Gronickiego, uda się ograniczyć wydatki i deficyt budżetowy. Być może nawet o 4 mld zł. To oczywiście zostanie dobrze przyjęte przez rynki finansowe. I nawet, gdyby dochodziło do korekt na rynku walutowym i obligacji, ruchy w dół będą krótkotrwałe - zagraniczni inwestorzy, głównie fundusze hedgingowe, będą wykorzystywać je jako okazję do wchodzenia na nasz rynek.
Najważniejsze rzeczy z punktu widzenia polityki gospodarczej zaczną się dziać dopiero wiosną przyszłego roku. Wtedy rząd będzie się musiał zająć budżetem na 2007 r., zarówno od strony wydatków jak i dochodów, przy próbie realizacji programów wyborczych.
Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH:
Z pierwszymi 100 dniami jest taki problem, że koalicja co najmniej trzydzieści z nich straci na "tajne rozmowy". Części rozwiązań nie będą ujawniać ze względu na trwającą wciąż kampanię prezydencką. Tak naprawdę wcześniej inwestorzy nie brali tego pod uwagę.