Za nami ciekawa sesja. Zaczęliśmy spadkiem, co miało być wyrazem rozczarowania graczy wygraną PiS-u. Słabo dzień rozpoczął także złoty. Powszechnie uważa się, że rynki finansowe są bardziej przychylne Platformie. Później jednak było już coraz lepiej. Dotarło do wszystkich, że tragedii nie będzie. Zarówno na rynku walutowym jak i na rynku kapitałowym, sytuacja zaczęła się poprawiać. Wzrost to także efekt ulgi. Może układ polityczny nie jest wymarzony przez uczestników rynku, ale w końcu znany. Tym samym pewna niewiadoma stała się już znanym faktem.

Wydarzeniami wczorajszej sesji była z pewnością duża dzienna zmienność cen oraz dość niski obrót. Wysoka zmienność cen to w dużej mierze wynik skurczenia się bazy. Na wczorajszej sesji poziom notowań kontraktów zbliżył się do poziomu notowań indeksu o 20 pkt. Spadek wartości bazy sugeruje, że walka z trendem staje się coraz mniej modna, a tym samym jego potencjał powoli maleje. Do faktycznego optymizmu (nie mówiąc o euforii) jeszcze trochę brakuje, co pozwala oczekiwać kontynuacji wzrostu.

Duża dzienna zmienność (odległość od minimum do maksimum wynosi 82 pkt) może kogoś zaskoczyć, ale to dopiero początek. Zbliża się szczyt hossy i sesje ze zmiennością przekraczającą 100 pkt będą się zdarzać. Smuci fakt niskiej wartości obrotu. Stawia on pod znakiem zapytania szanse na zaliczenie rekordów hossy już na najbliższych sesjach. Można jedynie przypuszczać, że aktywność wzrośnie właśnie, gdy te rekordy się pojawią. Najgorszym dla byków scenariuszem byłoby wyjście na nowe dziewicze tereny bez wsparcia obrotu. Cieszy za to wzrost LOP, bo to pokazuje, że wczorajsza zwyżka cen ma swoje źródło w kapitale, który liczy na utrzymanie się trendu.