Huragan Rita ledwie musnął naftowe zagłębie w amerykańskim Teksasie. Zamknięte przed nadejściem żywiołu rafinerie już wznowiły prace (m.in. należąca do ExxonMobil rafineria w Baytown, największa w USA), a w najgorszym razie uczynią to w ciągu najbliższych tygodni. Większych zniszczeń doznały platformy wiertnicze na Zatoce Meksykańskiej, ale i w ich wypadku straty mogły być bardziej dotkliwe.
Nic zatem dziwnego, że giełdy surowcowe zareagowały wczoraj przeceną ropy naftowej i jej pochodnych. Za baryłkę ropy z dostawą w listopadzie płacono wczoraj w Nowym Jorku już "tylko" 63,64 USD, czyli 0,9% mniej niż w piątek (już wówczas cena spadała, ponieważ siła Rity słabła). Za galon benzyny oferowano 2 USD, o ponad 4% mniej niż na koniec poprzedniego tygodnia. Właśnie za sprawą taniejących nośników energii (ropa, olej grzewczy, benzyna i gaz), surowcowo-towarowy wskaźnik CRB Futures stracił wczoraj 0,9%.
Na drugim biegunie znalazły się notowania miedzi. Metal wciąż drożeje i bije nowe historyczne rekordy cen. Na giełdzie w Nowym Jorku najnowszy to 1,723 USD za funt miedzi (o 1,4% więcej niż w piątek). Zdaniem analityków, metal drożeje głównie za sprawą nastawionych spekulacyjnie funduszy. Niemniej, nie ma też żadnych fundamentalnych przesłanek, by ceny mogły nagle zacząć spadać.
Głównie ze względu na huragany i ich wpływ na ceny surowców energetycznych, cały rynek surowcowy jest ostatnio mocno rozchwiany. Przez ostatni tydzień (piątek do piątku) CRB Futures zyskał 2,4%, po raz czwarty z rzędu notując ponad 2-proc. zmianę.