Prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył członków zarządu TUiR Warta Krzyżami Kawalerskimi Orderu Odrodzenia Polski. Wśród nich jest Krzysztof Kudelski, wiceprezes giełdowego towarzystwa.
Krzyż zasługi nadaje się osobom, które oprócz tego, że położyły znaczne zasługi dla państwa i obywateli, wzorowo, wyjątkowo sumienne wykonują obowiązki zawodowe. Odznaczenia przyznane przez prezydenta Kwaśniewskiego członkom zarządu TUiR Warta - wyłącznie z polskim obywatelstwem - mają właśnie związek z wykonywaną przez nich pracą. W uzasadnieniu napisano, że otrzymali oni Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne zasługi dla rozwoju rynku ubezpieczeń".
Żeby było jasne - nie mam nic przeciwko przyznawaniu najwyższych odznaczeń państwowych menedżerom dużych firm, które mają wpływ na polską gospodarkę, czy - jak w przypadku TUiR Warta - mają duże znaczenie w krajowym sektorze finansowym (towarzystwo jest wiceliderem na rynku ubezpieczeń majątkowych). O ile jednak głowa państwa bądź jej przedstawiciel (26 sierpnia br., w imieniu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego zrobił to podsekretarz stanu Edward Szymański) naprawdę wie, komu je wręcza. Ja w przypadku przynajmniej jednego z odznaczonych wiceprezesów TUiR Warta - Krzysztofa Jerzego Kudelskiego - miałbym wątpliwości. Nie chodzi o jego kompetencje - K. Kudelski uchodzi na rynku za bardzo dobrego fachowca m.in. od ubezpieczeń komunikacyjnych. Trudno się dziwić, że jego doświadczenie odpowiednio wysoko wycenili właściciele - jedynie z tytułu pracy w zarządzie Warty wiceprezes Kudelski otrzymał w ub.r. tylko 846 tys. zł brutto (do tego dochodzą wynagrodzenia za uczestnictwo w radach nadzorczych spółek zależnych). Do-
cenia go również środowisko - K. Kudelski jest wiceprzewodniczącym rady Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, którego członkami są firmy sprzedające obowiązkowe polisy OC (tu wynagrodzenia są raczej symboliczne).
Mam jednak wątpliwości do jego etyki. Bo czy takiej "klasy" menedżer może sobie pozwolić na to, aby zarząd spółki zależnej (Towarzystwa Ubezpieczeń w Rolnictwie i Gospodarce Żywnościowej Agropolisa, a teraz Warta Finance), której K. Kudelski jest przewodniczącym rady nadzorczej, kupował mu stół bilardowy za ok. 8,5 tys. zł? Co więcej, ten skromny wydatek zaksięgował jako stół konferencyjny. Albo przekazał do użytkowania (zapewne służbowego) laptop za kilkanaście tysięcy (na obydwa zarzuty biuro prasowe Warty nie potrafi odpowiedzieć PARKIETOWI od ponad tygodnia). Te drobne prezenty to przecież kilka procent rocznych zarobków wiceprezesa Warty. I tylko część "dziwnych" wydatków zarządu Agropolisy, którego członkinie w większości rekomendował tam K. Kudelski (dziwne wydatki mają wynosić ok. 2 mln zł, czego również nie może nam potwierdzić Warta). I których pracę nadzoruje od ponad półtora roku.