Leasing nieruchomości szybko robi w Polsce karierę...
Ale jest problem już z samym pojęciem leasingu nieruchomości. Najczęściej w polskich mediach spotykam ostatnio pojęcie transakcji "sale and lease back". Pod tą nazwą określa się kupno i oddanie nieruchomości do używania podmiotowi, który sprzedał obiekt, a między sprzedającym i kupującym nie ma uzgodnionego scenariusza odkupienia obiektu przez sprzedającego (po zakończeniu umowy) po określonej cenie. To transakcje, gdzie chodzi o spekulację wartością nieruchomości za 10, 15 czy 20 lat. W ich wypadku ceny wykupu przez użytkownika, po upływie okresu użytkowania nieruchomości, się nie ustala. Jeżeli ktoś na rynku mówi, że ma coraz więcej transakcji typu sale and lease back, to nasi partnerzy - biura pośredników nieruchomości, szczególnie działający w skali globalnej - będą pod tym pojęciem rozumieli coś zupełnie innego niż my, a mianowicie typ transakcji, którą opisałem.
My również realizujemy takie transakcje, jesteśmy np. współwłaścicielem warszawskiego biurowca Focus, ale to dla nas jest tylko jeden z typów transakcji na rynku nieruchomości komercyjnych i nie rozumiemy tego jako leasing nieruchomości.
Co jest wobec tego "prawdziwym" leasingiem nieruchomości?
LHI Leasing Polska wywodzi się z rynku niemieckiego i postrzegamy ten produkt tak, jak on jest postrzegany na rynku przez naszego właściciela i większość niemieckich firm od ponad 30 lat. On przede wszystkim ma na celu wywołanie pewnego efektu bilansowego. Stąd głównie oferujemy produkt nazywany leasingiem operacyjnym w znaczeniu rachunkowym, zgodnie z międzynarodowymi standardami rachunkowości. To oznacza m.in., że istotną rolę pełni możliwość kupna tej nieruchomości po okresie leasingu za z góry ustaloną cenę, której wysokość nie będzie poniżej rynkowej wartości nieruchomości na koniec okresu leasingu. To jest dla nas leasing nieruchomości. Przy tego typu transakcjach leasingodawca i leasingobiorca wspólnie ponoszą ryzyko związane z nieruchomością, np. znacznej utraty jej wartości. Leasing nieruchomości może mieć też wymiar nieco mniej wysublimowany - w postaci leasingu finansowego w ujęciu rachunkowym. Różnica jest taka, że w tym wypadku obiekt jest w księgach leasingobiorcy plus oczywiście odpowiednia wielkość zobowiązań, których w leasingu operacyjnym nie ma. Tu jest też prawo do nabycia - zazwyczaj za korzystną cenę, niższą od wartości rynkowej przewidywanej po upływie okresu leasingu. To był zawsze produkt drugorzędny, porównywalny z kredytem bankowym.