Podczas konferencji American Bankers Association w Palm Springs w Kalifornii szef Fed wygłosił za pośrednictwem łączy satelitarnych jedno z najdłuższych przemówień na temat zagrożeń dla rynku nieruchomości. Greenspan wyraźnie sugerował, że o ile na krótką metę należy się obawiać przede wszystkim rosnących cen energii, o tyle w dłuższej perspektywie dużo poważniejszym zagrożeniem będzie wychłodzenie koniunktury na rynku nieruchomości.
Badania przeprowadzone na zlecenie Rezerwy Federalnej wykazały, że tylko w ubiegłym roku dzięki hipotecznym liniom kredytowym siła nabywcza Amerykanów wzrosła o 600 mld USD. To równowartość 7% dochodów. W 2000 r. było to zaledwie 3%, a 10 lat temu tylko 1%. Według Greenspana, na popularność pożyczek zaciąganych pod zastaw własnego domu wpłynęło przede wszystkim ich niskie oprocentowanie oraz ulgi podatkowe (płacone odsetki są w większości wypadków zwolnione od podatków). Gdy zdrożeją kredyty, trend ulegnie odwróceniu. Amerykanie będą musieli ograniczyć wydatki konsumpcyjne, ale równocześnie zaczną wzrastać ich oszczędności i zmniejszy się deficyt handlowy - sugerował szef Fed. Greenspan ostrzegł też przed niebezpieczeństwem spekulacji na rynku nieruchomości. W związku z szybką aprecjacją wartości domów, wiele osób, często zupełnych amatorów, kupuje drugie obiekty, aby po kilku miesiącach czy latach odsprzedać je z zyskiem. Napędza to jeszcze bardziej koniunkturę i jest przyczyną nieracjonalnego wzrostu wartości nieruchomości. Greenspan uważa, że spadek cen jest nieunikniony, przynajmniej na niektórych najbardziej przegrzanych rynkach, co może być przyczyną dużych strat zarówno dla kredytobiorców, jak i wierzycieli. Spekulacyjnym operacjom sprzyja rosnąca popularność "niekonwencjonalnych" produktów finansowych, pozwalających na zaciąganie jeszcze wyższych długów hipotecznych.
Z przemówieniem Greenspana zbiegło się ogłoszenie kolejnego raportu National Association of Realtors, świadczącego o doskonałej koniunkturze na rynku nieruchomości. W sierpniu sprzedaż domów na rynku wtórnym wzrosła o 2%.
Nowy Jork