32-punktowe pasmo wahań ceny kontraktu na indeks WIG20 na czwartkowej sesji można traktować jako uspokojenie po kilku dniach sporych zmian nastrojów graczy. W ostatnich 9 sesjach na wykresie powstał mały podwójny szczyt, ale nie sądzę, aby sam w sobie miał większe znaczenie w kolejnych dniach.

Większą wagę przywiązywałbym do oznak siły graczy otwierających długie pozycje, za które można uznać obronę szybko rosnącej średniej kroczącej z 15 sesji i wyznaczenie krótkoterminowego wsparcia na poziomie około 2400 pkt. Co więcej, przy niskiej jak na ostatnie tygodnie liczbie otwartych pozycji utrzymują się wysokie obroty.

W ostatnich tygodniach okazuje się, że nie ma co pisać o silniejszej korekcie, skoro ona i tak nie nadchodzi. Nadal jednak jest sens w poszukiwaniu sygnałów, które mogą ją przybliżać lub przynajmniej nakazywać podwyższoną czujność. Za takie uważam na pewno przełamanie linii sygnalnej na dziennym MACD, który ostatnio tak wysoką wartość miał we wrześniu dwa lata temu - wówczas na rynek nadeszła kilkunastoprocentowa korekta. Trzeba także obiektywnie zauważyć, że mimo tego, iż Ultimate potwierdził ostatni nowy wierzchołek, to jednak od kilku dni wyraźnie spada i prawdopodobnie przełamie swój poziom równowagi. Z drugiej strony korekta wartości wskaźników daje potem możliwość do ich ponownego wzrostu do stref wykupienia...

Trudno w tej chwili wyznaczyć jakiś konkretny poziom, na którym mógłby się zakończyć wzrost. Można za to chyba jednoznacznie stwierdzić, że spadek, jaki potem będzie miał miejsce, nie od razu przekształci się w trwały trend. Taki wzrost, przy takim obrocie i fundamentach trudno ot tak odwrócić i raczej każda zniżka będzie na razie wykorzystywana do tańszych zakupów. Na razie za cel można sobie obrać 2650 pkt i czekać aż zostanie on osiągnięty.