Złoty osłabił się w piątek do poziomu 15,5% w kategorii parytetu. Na koniec dnia dolar kwotowany był na poziomie 3,2550, podczas gdy euro na 3,9200. Ostatni dzień miesiąca stał pod znakiem dużych obrotów. Jak to zwykle bywa, uaktywnili się inwestorzy korporacyjni. Szczególnie eksporterzy, którzy do samego końca zwlekali ze sprzedażą walut obcych.

Złoty był do tej pory odporny na wszelkie negatywne informacje, dochodzące ze sceny politycznej i w zasadzie dzisiejszą półprocentową korektę wciąż można uznać za kosmetyczną. Wydaje mi się, że niepewność na scenie politycznej powinna wciąż wywierać presję na złotego. Wciąż widzę odbicie EUR/PLN do poziomu 3,95-3,96.

Pamiętajmy jednak, że wybory prezydenckie najprawdopodobniej zakończą konflikt pomiędzy PO i PiS. Rynek powróci do fundamentów, które są pozytywne dla PLN. Wydaje mi się, że z punktu widzenia długoterminowych graczy, również krajowych eksporterów, potencjalne osłabienie złotego powinno być wykorzystane do jego akumulacji.

Ostatni kwartał roku stał zwykle pod znakiem umocnienia waluty krajowej. Nie widzę powodów, dla których ta statystyka nie miałaby być skuteczna w tym roku.