Wysokie ceny energii i paliw zaczynają zbierać żniwo. Zaufanie amerykańskich konsumentów do gospodarki spadło w minionym miesiącu najmocniej od piętnastu lat, a wydatki Amerykanów zmniejszyły się w stosunku do sierpnia aż o 0,5%.

Dane gospodarcze nie dostarczyły w piątek impulsu do zwyżek i sesja zaczęła się bardzo leniwie - symbolicznymi zmianami głównych indeksów. Spadały walory koncernu tytoniowego Altria, który przegrał proces z władzami kanadyjskiej prowincji British Columbia i może być zagrożony wypłatą odszkodowań za utratę zdrowia przez palaczy. Wyraźnie zmieniały się notowania głównie mniejszych spółek. Drożały np. papiery firmy Micron, produkującej pamięć do komputerów, która podała dobre wyniki finansowe. O kilkanaście procent skoczyły akcje produkującej oprogramowanie i komputery spółki SafeNet, która wygrała największy w historii firmy kontrakt od Departamentu Obrony USA.

Do 22.00 indeks Dow Jones zyskał 0,04%, a Nasdaq Composite 0,33%. Miniony tydzień - po dwóch tygodniach spadków - wskaźniki zakończyły jednak na plusie. Całe ostatnie trzy miesiące okazały się zaś dla amerykańskich akcji najlepszym trzecim kwartałem od 1997 r. S&P 500 zyskał prawie 3%. Jeśli sugerować się notowaniami z przeszłości, nie gorzej powinno być w kolejnym okresie. W pięciu z ostatnich siedmiu lat miesiące październik-grudzień okazywały się dla nowojorskich giełd najlepszym kwartałem w ciągu roku.

Po raporcie Microna drożały akcje europejskich spółek produkujących procesory - niemieckiego Infineona i holenderskiego STMicroelectronics. Spadek cen ropy naftowej pobudził notowania Bayera i Akzo Nobel - akcje obu chemicznych firm zdrożały pierwszy raz od trzech sesji. Niemiecki DAX i paryski CAC-40 zyskały po 0,46%, a londyński FTSE-100 spadł o 0,01%. Rezultaty sesji byłyby lepsze, gdyby nie słabe dane z USA.

Miniony kwartał był dla giełd w Europie najlepszym od 2003 r. Benchmark szerokiego rynku Stoxx 600 zakończył go zwyżką o prawie 8%. Wskaźniki w Paryżu i Niemczech osiągnęły w mijającym tygodniu poziom najwyższy od ponad trzech lat, a w Londynie - od czterech.