Petrochemia Blachownia, specjalizująca się w produkcji m.in. benzenu i etylenu, jest czwartą co do wielkości spółką zależną giełdowego Ciechu. Była też prawdziwą złotodajną kurą - w ub.r. firma wypracowała 21,4 mln zł zysku, przy 296,1 mln zł przychodów. W I połowie tego roku sprzedaż wyniosła 119 mln zł, a zysk tylko 0,6 mln zł. Ciech ma z firmą "problem". Jest ona zbyt mała, aby w dłuższym okresie mogła konkurować z potentatami z branży.
Enigmatyczni Węgrzy
Chcąc poprawić jej pozycję, Ciech musiałby inwestować w przejęcia kolejnych podmiotów z tej branży. Zarząd giełdowej spółki, który zgodnie z przyjętą strategią chce się skupić na rynku sodowym (a także agrochemicznym oraz nieorganicznym) uznał więc, że choć Petrochemia Blachownia przynosi zyski, należy ją sprzedać. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że transakcji można spodziewać się w najbliższych dniach, najdalej w ciągu dwóch tygodni. Petrochemia Blachownia trafi wówczas w ręce węgierskiego BorsodChemu (spółka notowana jest również na warszawskim parkiecie). - W sprawie przejęcia firm z branży chemicznej, które mogłyby być atrakcyjne z punktu widzenia naszej strategii rozwoju, negocjujemy z Ciechem, a także z innymi podmiotami od półtora roku - tylko tyle powiedział Miklosz Hanti, dyrektor biura relacji inwestorskich BorsodChemu.
Ciech dostanie kilkadziesiąt mln zł?
Bliskie zawarcie transakcji potwierdził nam jednak Marek Klat, rzecznik Ciechu. - Negocjacje handlowe dobiegły końca i wspólnie z naszym kontrahentem mamy nadzieję w najbliższym czasie podpisać stosowne umowy - poinformował. Nie chciał ujawnić wartości transakcji. Wartość bilansowa Petrochemii Blachowni w księgach Ciechu wynosi 25,24 mln zł. Ale spółka jest warta dużo więcej, bo na koniec I połrocza jej kapitały własne wynosiły 60,7 mln zł.