"Wall Street Journal" doniósł w piątek, że przeciwko fuzji lobbuje miliarder Kenneth Langone, który wcześniej w tym roku próbował stworzyć konsorcjum inwestorów, mogących przejąć nowojorską giełdę. Langone kontaktował się ostatnio m.in. z firmami La Branche i Bank of America, do których należy spora liczba tzw. miejsc członkowskich w NYSE (w sumie jest ich 1366). Inni przeciwnicy giełdowej fuzji przekonywali do jej zablokowania bank UBS.

Niezależnie od działalności Langone?a już w maju czterech członków wytoczyło NYSE proces o wynegocjowanie zbyt słabych warunków fuzji z Archipelago, które jest jedną z największych w USA elektronicznych platform handlu akcjami. W czwartek do tego pozwu przyłączyło się siedmiu kolejnych właścicieli giełdowych miejsc. Rozszerzyła się też lista zarzutów pod adresem zarządu giełdy. Zbuntowani członkowie chcą zakazać władzom NYSE namawiania innych właścicieli miejsc do poparcia fuzji, a także chcą zobowiązania, że wszelkie pieniądze odzyskane od dawnego szefa giełdy Richarda Grasso trafią wyłącznie do członków NYSE, a nie np. także do udziałowców Archipelago. Pierwotne zarzuty koncentrują się na konflikcie interesów, do którego miał dopuścić obecny szef giełdy w Nowym Jorku John Thain, oraz na niesprawiedliwym podziale akcji między członków NYSE a udziałowców Archipelago w powstającej w wyniku fuzji spółce NYSE Group.

Atmosfera wokół fuzji podgrzała się w wyniku ujawnienia informacji, że w lipcu propozycję przejęcia udziałów w NYSE przedstawiło konsorcjum funduszy private equity. Mogła ona przynieść członkom giełdy więcej korzyści finansowych niż połączenie z Archipelago, jednak John Thain ją odrzucił.