Reklama

Nieznajomość rodzi obawy

Jakie obawy mogą mieć potencjalni nabywcy produktów strukturyzowanych? Czy wynikają one przede wszystkim z niewielkiej ich znajomości?

Publikacja: 03.10.2005 09:34

Udział lokat bankowych w strukturze oszczędności Polaków wynosi ok. 70%. W rozwiniętych krajach europejskich ten odsetek jest znacznie niższy - od 47% w Niemczech, przez 31% we Francji, do 27% we Włoszech. Wartość depozytów złotowych i walutowych wynosiła w połowie tego roku blisko 200 mld zł, podczas gdy w funduszach inwestycyjnych Polacy ulokowali nieco ponad 40 mld zł. Widać, że mimo szybkiego w ostatnich kilku latach wzrostu popularności funduszy inwestycyjnych, w dalszym ciągu dysproporcja między nimi i lokatami bankowymi jest duża. Struktura oszczędności i przyzwyczajenia naszych rodaków w tym względzie zmieniają się, ale nie radykalnie. Wiele obaw , dotyczących produktów strukturyzowanych, jest też udziałem innych, bardziej wyrafinowanych form oszczędzania. O ile jednak z funduszami inwestycyjnymi, produktami ubezpieczeniowymi, czy bankowo-ubezpieczeniowymi, Polacy w sporym stopniu już się "oswoili", to produkty strukturyzowane wciąż na szerszą skalę nie są znane. Stąd przy wprowadzaniu ich na rynek przychodzi mierzyć się nie tylko z rzeczywistymi wątpliwościami, ale i obawami wynikającymi z braku wiedzy o tego typu ofercie. Najważniejsze z nich to:

l produkty strukturyzowane są skomplikowane i przeznaczone raczej dla specjalistów zajmujących się rynkami finansowymi niż "przeciętnych zjadaczy chleba". Takiej opinii można byłoby bronić, jeśli mówilibyśmy o instrumentach, czy strategiach wykorzystywanych przy przygotowywaniu produktu. Zaangażowani są w to inżynierowie finansowi, korzystający z nowinek rynkowych, wyrafinowanych opcji itp. Dla nabywcy produktu nie ma to jednak większego znaczenia. Dla niego liczy się struktura wypłaty. Tu najczęściej jednak nie ma wielkiej filozofii. Formuły, według których oblicza się ostateczną stopę zwrotu, są zazwyczaj proste w zastosowaniu.

l inwestycje w produkty strukturyzowane wymagają znajomości zasad funkcjonowania rynków finansowych. Trudno myśli się o przeznaczeniu kapitału na zakup produktu powiązanego z rynkiem pieniężnym czy akcyjnym, nie wiedząc, co na nim się aktualnie dzieje, jakie są perspektywy i od czego zależy zmiana notowań. Z tym, że z takimi problemami spotykamy się praktycznie przy wszystkich formach oszczędzania. W przypadku lokat bankowych sprawa jest prosta, bo to, ile zarobimy, jest z góry ustalone. Ale już w funduszach inwestycyjnych stopy zwrotu są silnie związane z zachowaniem rynków finansowych. Przewagą produktów strukturyzowanych nad funduszami może być większa przejrzystość - zysk z produktów zależy od zmian z góry określonego parametru (indeks giełdowy, koszyk akcji, indeks towarowy, ceny koszyka towarów itd.), w przypadku funduszy - od zachowania portfela stworzonego przez zarządzającego, który może wypaść gorzej niż rynek. Na brak wiedzy o funkcjonowaniu rynków w obu przypadkach może być przyjęcie strategii systematycznego inwestowania - z góry określoną sumę pieniędzy stopniowo przeznaczamy na kupno danego produktu, przez co uśrednimy cenę nabycia. Jednocześnie alternatywne inwestowanie to - jak przypominają specjaliści - przede wszystkim uzupełnienie tradycyjnej oferty, więc w produkty z tej branży przeznacza się zazwyczaj część kapitału.

l kupno produktów strukturyzowanych wymaga bieżącego śledzenia wydarzeń na rynkach finansowych. To prawda, szczególnie w odniesieniu do osób traktujących to jako inwestycję spekulacyjną. Monitorowanie rynków może być przydatne zarówno przy podejmowaniu decyzji o tym, kiedy rozpocząć inwestycję, jak również potem - by pozwolić zrealizować zysk bez czekania do wygaśnięcia produktu. Jednocześnie przyjmując podejście - obserwacja rynków i próba znalezienia najlepszego momentu do rozpoczęcia i zakończenia inwestycji - ma w sobie element prognozowania. Jak wiadomo, jedne prognozy się sprawdzają, inne nie. Alternatywą może być oparcie się nie na przewidywaniach rynkowych, a na historycznych stopach zwrotu, jakie przynosił dany produkt. Na tej podstawie możemy określić prawdopodobieństwo osiągnięcia danej- nie ma potrzeby interesowania się produktami strukturyzowanymi i innymi formami alternatywnego inwestowania, skoro tradycyjne formy dają dobre rezultaty. Rzeczywiście. Ostatnie dwa lata przyniosły sowite zyski udziałowcom funduszy inwestycyjnych, dobre wyniki można było osiągnąć inwestując na rynku pierwotnym, czy na rynku wtórnym obligacji. Trzeba mieć jednak świadomość, że są to wyniki ponad przeciętne, których na dłuższą metę nie da się powtarzać rok po roku. Dla długoterminowych obligacji punktem odniesienia może być rentowność amerykańskich papierów skarbowych, do której zbliża się dochodowość naszych papierów. Jest mało prawdopodobne, że w bliskiej perspektywie znajdzie się poniżej niej. Giełda jest cyklicznym rynkiem i warto przypomnieć, że kupujący w I połowie 2000 r. jednostki uczestnictwa w agresywnych podmiotach musieli czekać ponad 3 lata, by zacząć na nich zarabiać.

- lokując w produkty strukturyzowane, narażamy się na utratę kapitału w ujęciu realnym (po uwzględnieniu inflacji). Tak rzeczywiście jest. Zastrzeżenie to dotyczy jednak większości inwestycji, bo niewiele z nich daje gwarancję, że zysk przekroczy wskaźnik zmiany cen w gospodarce (np. obligacje, których oprocentowanie zależy od poziomu inflacji, chronią kapitał przed realną utratą wartości, terminowe lokaty bankowe też najczęściej są oprocentowane wyżej niż wynosi inflacja). Co więcej, większość inwestycji nie daje gwarancji nie tylko realnej ochrony kapitału, ale też i nominalnej. Tę ostatnią zapewniają produkty strukturyzowane. Wśród nich można też znaleźć takie, które zapewniają zwrot kapitału, powiększony o pewną sumę gwarantowanych odsetek, co może chronić przed inflacją, a przynajmniej dzielić między nabywcę i emitenta produktu ryzyko realnej utraty wartości kapitału.

Reklama
Reklama

- kupno produktów strukturyzowanych wiąże się z ryzykiem walutowym. Tak się zdarza, ale są one również denominowane w złotych i wtedy ten rodzaj ryzyka jest wykluczony. Jeśli ktoś oszczędza w złotych, a decyduje się na inwestycję w dolarach, frankach szwajcarskich, czy euro, musi mieć świadomość, że podejmuje się spekulacji na rynku walutowym. Mogła ona przynosić tak dobre rezultaty jak kupowanie euro w latach 2002-2003, czy tak złe, jak lokowanie w tę walutę przez ostatnie ponad półtora roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama