BCC zaprezentował wczoraj swoje postulaty wobec nowego parlamentu i rządu. Przedsiębiorcy za priorytetowe zadanie uznali racjonalizację finansów publicznych i reformę systemu podatkowego.

Organizacja postuluje jednak, aby nie wprowadzać radykalnych zmian w podatkach bez symulacji, jakie efekty przyniosą. - Wykorzystać trzeba model transferów społecznych Ministerstwa Polityki Społecznej oraz dane Ministerstwa Finansów. Bez tego ocena prawdziwych skutków reformy nie będzie możliwa - tłumaczy Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS i członek Konwentu BCC.

M.in. dlatego Klub wrócił do pomysłu Rady Przedsiębiorczości z 2003 r. Mowa o wprowadzeniu "podatku powszechnego" 18%, bez zwolnień i ulg, ale z kwotą wolną w przypadku PIT rzędu 4 tys. zł. - Jeżeli PO i PiS się nie dogadają co do wspólnej koncepcji podatkowej, może warto wykorzystać nasz pomysł - mówi Marek Goliszewski, prezes BCC. Organizacja szacuje, że takie zmiany spowodują zmniejszenie wpływów budżetowych o 7 mld zł. Według BCC, ubytek można zrównoważyć weryfikując świadczenia KRUS i ZUS, a także likwidując powiaty. Poza tym organizacja opowiada się za tym, by instytucje publiczne (takie jak np. ZUS) miały zakaz zadłużania się na rynku komercyjnym. - To przecież wypychanie wydatków z budżetu - przypomina W. Nagel.

Przedsiębiorcy stworzyli dla nowego gabinetu listę reform, które ułatwiłyby prowadzenie firm w Polsce, a które można wdrożyć szybko. Zaproponowali m.in., aby spory gospodarcze przed sądami rozstrzygane były na jednym posiedzeniu. Postulują również, aby połączyć Krajowy Rejestr Sądowy z samorządowymi Ewidencjami Działalności Gospodarczej. - Do tej pory dostęp do samorządowych ewidencji był ograniczony. Dzięki jednemu rejestrowi, sprawdzić będzie można wszystkich kontrahentów - tłumaczy Tomasz Uchman, dyrektor ds. lobbingu BCC. Prócz tego, organizacja przypomina o potrzebie ujednolicenia pojęć w prawie gospodarczym. Optuje też za tym, aby wszelkie stawki podatków (w tym i akcyzy) były ustalane ustawowo.

BCC zwróciło również uwagę na przebiurokratyzowanie procesów prywatyzacyjnych. - Przygotowane przez doradców rozległe analizy przedprywatyzacyjne leżą często rok w resorcie skarbu, później trzeba je aktualizować. Tymczasem informacjami o wielu podmiotach dysponuje ministerstwo gospodarki albo osoby powołane do rad nadzorczych z ramienia Skarbu Państwa. I to trzeba wykorzystać - przyznaje Grażyna Majcher-Magdziak, członek Rady Organizatorów BCC, na co dzień prezes firmy doradczej BAA Polska.