Oceniać zachowanie rynku czy aktualne poziomy? Wątpliwości biorą się stąd, że to byłyby zupełnie dwie różne oceny. Nie chodzi jednak o to, żeby mieć rację, ale żeby zarabiać, więc wygrywa opcja pierwsza.
Zachowanie rynku było wczoraj po prostu świetne. Zaczęliśmy wprawdzie bardzo niewyraźnie, oddając w dość szybkim tempie ponad 25 pkt na WIG20, ale wszystko to było na kosmetycznych obrotach i bez żadnej presji podaży. Potem kontrolę nad rynkiem przejęły fundusze, które przy niskiej płynności nie miały żadnego problemu w sterowaniu rynkiem. To nie było kupno oglądane w ostatnich tygodniach. To było podnoszenie rynku, dzięki wykorzystaniu zupełnej bierności podaży, która wczoraj tylko biernie czekała po prawej stronie.
Zarówno Wigometr, jak i baza, po raz kolejny bardzo wyraźnie się pomyliły. Skala piątkowego pesymizmu w tym wzroście na pewno pomogła. Warto jednak zauważyć, że ten pesymizm mniej wynikał z oceny perspektyw rynku w dłuższym terminie, a bardziej wydawał się reakcją na sztuczność "window dressing". Tylko wczoraj baza zmniejszyła się o 19 pkt i to bez spadku LOP. Taki układ sugeruje, że pokłady optymizmu wynikające z pesymizmu, powinny teraz zejść na plan dalszy.
Nie znaczy to, że zachęcam do walki z tak silnym trendem. Tutaj mamy dyktaturę kilku zagranicznych funduszy (co potwierdza BUX) i tak silnego trendu trzeba po prostu ślepo się trzymać do czasu wystąpienia euforii albo do chwili wyraźnego zwrotu. Poniedziałkowa sesja nie przyniosła żadnego z takich sygnałów. Warto dzisiaj szczególnie uważać na początek notowań, gdy brokerzy mogą zamykać pozycje po nieuzupełnieniu depozytów i kontrakty niekoniecznie muszą odzwierciedlać rynkowe nastroje.