Pierwsza październikowa sesja na międzybankowym rynku długu przyniosła inwestorom kontynuację spadków cen. Rozpoczęła się w ubiegłym tygodniu po opublikowaniu wyników wyborów parlamentarnych. Wczoraj również główną przyczyną bessy były informacje napływające ze świata polityki, a konkretnie od kandydata na premiera o szacunkach kosztów wprowadzenia programu ekonomicznego, opracowanego przez PiS. Rynki finansowe odebrały to jako zapowiedź zwiększenia przyszłorocznego deficytu budżetu. To oznaczałoby o 12-14 mld z większą od planowanej emisję obligacji.
W efekcie inwestorzy przystąpili do wyprzedaży. Spowodowała ona wzrost dochodowości z poziomów 4,30% do 4,39% w przypadku papierów 2-letnich OK1207, z 4,65% do 4,78% dla 5-latek PS0310 oraz z 4,71% do 4,8% dla 10-latek DS1015. Tym samym rentowność polskich papierów skarbowych wróciła do poziomów z końca sierpnia. Dalszy ruch w górę i przebicie tych poziomów mogłoby postawić pod dużym znakiem zapytania kontynuację długoterminowego trendu spadkowego dochodowości, zapoczątkowanego w połowie 2004 r.
Przecena trwa także na rynkach międzynarodowych - 10-letnie obligacje amerykańskie notowane są obecnie po 4,40%, a niemieckie - po 3,20%.