Brytyjski koncern zmniejszył wczoraj całoroczną prognozę wydobycia ropy naftowej i gazu o 3,2%. Podał też, że w trzecim kwartale jego produkcja wyniosła 3,8 mln baryłek na dobę i była mniejsza od notowanej w analogicznym okresie przed rokiem o ponad 100 tys. baryłek. To pierwszy spadek od ponad dwóch lat.
BP jest pierwszą z dużych firm naftowych, która oszacowała straty po Katrinie i Ricie. W wyniku potężnych huraganów na południu USA, ucierpiały instalacje naftowe i rafinerie należące m.in. do koncernów Royal Dutch Shell i Exxon Mobil. Część zakładów została przez żywioł nietknięta, ale i tak na pewien czas musiała zawiesić produkcję.
Według analityków, 700 mln USD strat oszacowanych przez BP (poniżej 1% przychodów w drugim kwartale) to nieco więcej od oczekiwań. Dlatego akcje koncernu na giełdzie w Londynie traciły wczoraj nawet 1,8%. Jednak inwestorzy mogą być zadowoleni, bo od początku roku papiery zdrożały o 31%, podczas gdy flagowy wskaźnik londyńskiego parkietu FTSE-100 (walory BP są w nim ujęte) zyskał tylko 14%. Akcje praktycznie wszystkich koncernów naftowych na świecie drożeją już od dłuższego czasu w wyniku gwałtownej zwyżki cen ropy. W ciągu roku koszt baryłki skoczył o ponad połowę.
Raport dotyczący wyników finansowych za trzeci kwartał BP poda 25 października. Według Matthew Lanstone?a, analityka banku Goldman Sachs, z powodu szalejących cen ropy miesiące lipiec-wrzesień mogą okazać się dla europejskich spółek naftowych okresem najlepszym w historii. Analityk szacuje ich skumulowany zysk netto na 24,4 mld USD, czyli o 55% więcej niż przed rokiem. - Z powodu przerw w dostawach wywołanych huraganami, faktyczne rezultaty mogą bardziej niż zwykle odbiegać od naszych prognoz - zaznacza jednak Lanstone w raporcie z 29 września.
Bloomberg