Według Federal Deposit Insurance oraz National Credit Union Administration, banki, kasy oszczędnościowe oraz unie kredytowe, pobrały w ubiegłym roku w formie opłat 37,8 mld USD. W porównaniu z 1994 r. suma ta wzrosła ponad dwukrotnie. Było to dużo bardziej stabilne źródło dochodu niż produkty finansowe związane ze zmieniającymi się stopami procentowymi. Banki zarabiają przede wszystkim na opłatach za czeki bez pokrycia oraz na prowizjach za korzystanie z bankomatów.

Konsumenci płacą też słono za obsługę bieżących rachunków czekowych. Według Bankrate.com, banki wymagają coraz wyższych wkładów minimalnych na kontach, jeśli mają być one zwolnione z opłat za obsługę. Prawdziwym eldorado są jednak dla banków karty kredytowe. Kary za naruszenie limitu zakupów lub za spóźnienie się ze spłatą systematycznie rosną i sięgają już 39 USD za pierwsze wykroczenie. Kolejne błędy mogą kosztować konsumenta podwyższenie oprocentowania nawet do 30%. Jest to kilkakrotnie więcej niż średnia stopa kredytu konsumenckiego.

Większość konsumentów płaci minimalne opłaty - bronią się instytucje finansowe. Według najnowszego sondażu American Bankers Association (ABA), przeprowadzonego na ponad tysiącu osób, 65% klientów banków wydaje miesięcznie mniej niż 3 USD za obsługę swojego konta i prowizje za korzystanie z bankomatów. Według ABA, większość konsumentów doskonale wie, jak unikać płacenia dodatkowych opłat.