Czwartek przyniósł ogólny spadek notowań na parkietach europejskich i azjatyckich. W ciągu minionych dwóch dni najważniejsze indeksy giełdowe obniżyły się najbardziej od pół roku, a główną przyczyną były obawy o stan gospodarki USA, który decyduje o koniunkturze na całym świecie. Deprymująco na inwestorów wpłynęła środowa zniżka notowań w Nowym Jorku po informacji o słabnącym wzroście w amerykańskim sektorze usług.
W Europie pozbywano się zwłaszcza walorów firm silnie uzależnionych od eksportu do USA. Byli wśród nich producenci samochodów DaimlerChrysler i BMW, największy na świecie wytwórca telefonów komórkowych - Nokia - oraz Philips, czołowy dostawca elektronicznego sprzętu powszechnego użytku. Spośród spółek azjatyckich wyprzedaż objęła szczególnie japoński koncern samochodowy Toyota Motor i południowokoreańską firmę Samsung Electronics.
Do tendencji zniżkowej przyczynił się też spadek notowań w branży naftowej. Taniejąca ropa zachęcała do pozbywania się akcji BP i Totala, a w USA papierów ConocoPhillips i Valero Energy.
Nowojorskie indeksy zaczęły jednak rosnąć, gdy General Electric podwyższył prognozę tegorocznego zysku, a gigant przemysłu farmaceutycznego Merck poinformował o skutecznym leku onkologicznym. Dodatnio na nastroje inwestorów wpłynęły też lepsze niż przewidywano wyniki, które w minionym kwartale uzyskały firmy handlowe - hurtowa Costco Wholesale i detaliczne Target, Starbucks i American Eagle Outfitters. Ich walory zdrożały, podobnie jak papiery czołowej sieci hoteli Marriott, która bardziej niż oczekiwano powiększyła zysk.
W Europie jaśniejszym punktem był wzrost notowań spółki Parmalat, która blisko dwa lata po upadłości powróciła na giełdę. Uwagę zwracało też duże zainteresowanie akcjami irlandzkiego przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego Eircom Group. Prasa poinformowała bowiem o możliwości jego przejęcia przez Swisscom.