Reklama

Wybierz sobie prezesa

Miejmy nadzieję, że z rynkiem rozstaną się menedżerowie, których działalność przypomina występy Mandaryny

Publikacja: 08.10.2005 08:58

Pierwsza decyzja kandydata na premiera, którą podejmie po objęciu urzędu, jest łatwa do przewidzenia. Zapowiedział ją już dawno, jeszcze jako bliski współpracownik zupełnie innego kandydata na przewodzenie Radzie Ministrów. Mianowicie, iż odwoła - za pośrednictwem ministra skarbu (o ile będzie miał z nim lepsze stosunki niż Miller z Kaczmarkiem) prezesa PGNiG. Wątpliwe, by na tym poprzestał. Karuzela stanowisk - nie tylko przecież ministerialnych czy szerzej urzędniczych, ale i menedżerskich - musi ruszyć prędzej czy później. Zapewne nie później niż po przygotowaniu "raportu zamknięcia" wzorowanego w pewnym sensie na Millerowskim "raporcie otwarcia". Oby jednak bardziej rzetelnego.

Miejmy nadzieję, że z rynkiem rozstaną się menedżerowie, których działalność przypomina występy Mandaryny. Mocodawcy - ostatnio z lewa, ale dawniej i z prawa - zmuszali ich do "śpiewania" głównie chyba w nadziei, że w końcu się nauczą - jak nie za pierwszym, to może za piątym lub dziesiątym razem. A przy okazji nieźle zarobią. Problem polegał głównie na tym, że w biznesie nauka kosztuje zbyt dużo - niestety, nie mocodawców ani nawet nie wykonawców, ale podatników i akcjonariuszy.

Z drugiej strony, to będzie duże wyzwanie dla premiera-kandydata: odmienić bieg rzeczy i sprawić, by gorszy pieniądz nie wyparł lepszego (nawet jeśli czasem się wydaje, że ten lepszy jest tak zły, że gorszy trudno znaleźć). Ta stara, bezpośrednio związana z finansami, prawda, stoi w sprzeczności z inną - bardziej powszechną, że dobro zawsze zwycięża (proszę z tego nie wysnuwać żadnych wniosków ani a propos wyborów parlamentarnych, ani prezydenckich - byłyby przedwczesne, a poza tym wspomniana reguła ma przecież uniwersalny charakter).

Sceptyk mógłby odpowiedzieć, że jest raczej tak, jak w jednym z rozsyłanych mailem dowcipów: Dwie dziewczynki zrzucały cegły na przechodniów. Jedna dziewczynka była dobra, druga zła. Zła trafiła trzy razy, dobra osiem. I mógłbym dodać, że właśnie w tym sensie mądrość ludowa sprawdza się - a w każdym razie sprawdzała się - mniej więcej co cztery lata. Od reguły muszą być, oczywiście, wyjątki. Pytanie tylko, czy wreszcie będziemy mieć z wyjątkiem, a nawet ze zmianą reguł, do czynienia.

Zostawmy na boku spółki, w których najwięcej do powiedzenia ma Skarb Państwa. W innych obsada najwyższych stanowisk menedżerskich następuje w drodze wolnej elekcji - bezpośrednio (przez WZA) albo pośrednio (przez radę nadzorczą), co przypomina zresztą podstawowe funkcjonujące na świecie systemy wyboru głowy państwa. Podobieństwa na tym się nie kończą.

Reklama
Reklama

Sezon zwyczajnych walnych zgromadzeń w spółkach giełdowych już minął. Zwoływane są jednak nadzwyczajne WZA, na których zapadają decyzje niezwykłej wagi - o buy backu, emisjach akcji, zmianach w radach nadzorczych itd., itp. Poza wyjątkami frekwencja jest z reguły niska, czasem śmiesznie niska. Fakt, koszty uczestniczenia w walnym zgromadzeniu są dla drobnego inwestora stosunkowo duże, zwłaszcza że nie pokrywa ich żadna bogata instytucja. Ale coś za coś. Chodzi nie tylko o możliwość odrzucania uchwał, do czego potrzeba współpracy większej liczby udziałowców, ale i ich oprotestowywania, czy publicznie stawiania zarządowi pytań, nawet tych najbardziej niewygodnych. SII działa w przypadku spektakularnych sporów między właścicielami firm. Na większości "zwykłych" WZA nie jest obecne. Nikt więc akcjonariuszy, zwłaszcza drobnych, nie wyręczy. Jeśli np. nie wybiorą sobie prezesa (czy rady), nie zagłosują "za" albo "przeciw" emisji, nie oprotestują albo nie poprą zmiany profilu działalności - nikt tego za nich nie zrobi. Nieobecni nie mają racji. Mała siła głosu jest słabą wymówką. Ziarnko do ziarnka...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama