We wrześniu - miesiącu, w którym południowym wybrzeżem Stanów Zjednoczonych wstrząsnęły najpotężniejsze huragany od lat, z amerykańskiego rynku pracy ubyło tylko 35 tys. etatów. Po tej informacji rynek akcji na świecie mógł w piątek odetchnąć z ulgą, bo czarne prognozy mówiły, że straty miejsc pracy mogły być nawet dziesięć razy wyższe. Faktycznie, rynek
odetchnął. Na chwilę. Po godzinie giełdy w Europie znów znalazły się pod kreską, a w USA początkowe zwyżki wyraźnie wyhamowały.
Inwestorzy coraz mocniej boją się dalszych podwyżek stóp procentowych w USA, tym bardziej że po dobrych - biorąc pod uwagę okoliczności - danych z rynku pracy szanse na nie wzrosły. Po gwałtownym skoku cen energii przyspiesza również inflacja w Europie i słuchając komentarzy z EBC nie można wykluczyć, że koszty kredytu także na Starym Kontynencie pójdą w górę.
W wyniku spadku cen na rynku ropy, w Europie ostatni tydzień przyniósł wyraźną przecenę akcji koncernów naftowych. Papiery włoskiego Eni i francuskiego Totala spadły po ponad 6%, a branża okazała się liderem zniżek spośród 18 sektorów ze wskaźnika Stoxx 600. W piątek wśród największych europejskich spółek najmocniej traciły papiery górniczego Rio Tinto. Wśród mniejszych po kilkanaście procent spadały notowania brytyjskiej firmy telekomunikacyjnej Cable & Wireless, która podała rozczarowujące wyniki sprzedaży, oraz szwajcarskiej spółki Micronas Semiconductor Holdings, produkującej układy komputerowe, która przewiduje spory spadek sprzedaży w całym roku.
W USA cieszyła stabilizacja notowań po wcześniejszych spadkach. Lekko w górę odbiły się walory koncernów naftowych ExxonMobil i Valero, której bardzo mocno ucierpiały podczas poprzednich sesji. Zyskały walory General Electric po publikacji przez konglomerat obiecujących prognoz finansowych.