Na początku października zmieniły się limity na handel emisjami CO2, które będą przyznawane polskim elektrowniom.
Ministerstwo Środowiska dało elektrowniom ultimatum, że muszą się w tej sprawie porozumieć. W przeciwnym wypadku rząd będzie się zajmować ostatnim projektem przygotowanym przez resort. Co w nim jest? Nadal najbardziej poszkodowany będzie koncern BOT, który musiałby dokupować prawa do emisji 1 mln ton CO2. Oznacza to wydatek rzędu 100 mln zł rocznie. Straciłby też ZE PAK (800 tys. ton), czyli około 80 mln zł. Południowy Koncern Energetyczny miałby prawo do sprzedaży 2,6 mln ton (przychód wynoszący ok. 260 mln zł). Relatywnie dużo, jak na swoje moce produkcyjne, zyskałaby Elektrownia Połaniec (1,26 mln ton, czyli ok. 126 mln zł).
Projekt rozporządzenia może być przyjęty już podczas najbliższego posiedzenia rządu, czyli nawet we wtorek. Tymczasem nadal nie funkcjonują inne niezbędne regulacje, które mają organizować handel emisjami. Są to: projekt rozporządzenia ministra środowiska w sprawie rodzajów instalacji objętych wspólnotowym systemem handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla oraz regulacja dotycząca wyznaczenia krajowego administratora systemu handlu uprawnieniami do emisji. To nie wszystko. Zdaniem specjalistów z branży, nadal nie ma decyzji, jak podatkowo kwalifikować handel prawami do emisji. Co więcej, nadal nie ma formalnych pozwoleń na przyznanie praw do handlu emisjami, nie ma też krajowego rejestru uprawnień, nie wiadomo też, jak monitorować wielkość emisji. - Sądzę, że ustalenie nominalnej liczby pozwoleń na emisję CO2 powinno się dokonać dopiero po wynegocjowaniu szczegółów innych projektów dotyczących tego rynku. Zatwierdzenie tego teraz może mieć bardzo poważne skutki gospodarcze - twierdzi Jerzy Łaskawiec, prezes BOT.
Jak, zdaniem specjalistów, powinien być uregulowany handel? Zwracają oni uwagę, że brak krajowego rejestru uniemożliwia (z punktu formalnego) przeprowadzanie transakcji. Te muszą być zapisane w rejestrze w ciągu trzech dni roboczych zarówno po stronie kupującego, jak i sprzedającego. Nie wyklucza to jednak różnych form kontraktów, które tak jak forward mogą mieć terminy realizacji np. na grudzień 2007 r. i wtedy dopiero mogą być zarejestrowane. Dodatkowo brak wytycznych co do zasad księgowania i sposobu obciążeń podatkowych. Dotychczas stosowane międzynarodowe standardy narzucały kwalifikację uprawnień jako wartości niematerialne i prawne, jednak zostały one zakwestionowane przez instytucje UE i teraz nie ma przepisów precyzujących klasyfikacje uprawnień.
W Polsce jeszcze nie obowiązują żadne przepisy, bo elektrownie nie mają w bilansie takiego aktywa, jak uprawnienie do emisji.