Formacja podwójnego szczytu, która ukształtowała się na wykresach polskich indeksów pod koniec września, wywołała dość gwałtowne spadki w pierwszych dniach października. Analogiczne korekty mają miejsce na wszystkich rynkach rozwijających się, nie tylko w naszym regionie. W Europie Środkowej jednak spadki te mogą przyjąć najgłębszą formę, jako że ostatnia fala wzrostu przybrała tu dość dynamiczny wygląd.
W ostatnich dwóch tygodniach mamy do czynienia ze wzrostem zmienności rynku, zjawiskiem charakterystycznym dla momentów szczytowych trendu. Jest to zjawisko widoczne nie tylko dzięki narzędziom typu ATR, ale również gołym okiem; wiele spółek ma dzienne wahania dwa razy większe niż jeszcze miesiąc temu. Zmienność może zwiastować przesilenie, nie mówi jednak oczywiście nic na temat czasu jego wystąpienia. Spodziewać się można dalszych prób ataków na poziom 2550 pkt (WIG20); duża zmienność zawsze może być jeszcze większa, a wysokie ceny akcji - jeszcze wyższe. Wszak w pełnym cyklu rynkowym akcje poruszają się od znaczącego niedowartościowania do znaczącego przewartościowania.
O ile obecnie akcje można nazwać przewartościowanymi z fundamentalnego punktu widzenia (cokolwiek by to znaczyło...), to jedynie w sposób umiarkowany, a nie znaczący... Warto również zwrócić uwagę, że linie trendów wzrostowych nie zostały jeszcze jednoznacznie przełamane.
Emisje na rynku pierwotnym rozchodzą się ostatnio jak świeże bułeczki, niemal gwarantując nabywcom krociowe zyski, zwłaszcza tym korzystającym z oferowanych przez banki ogromnych lewarów. W niektórych momentach rynku szybko okazuje się, że inwestorzy pozbywają się dopiero co przydzielonych akcji, niczym gorących ziemniaków, po cenach niższych niż w IPO.
Zwróć uwagę: