Reklama

Fundusze w rękach menedżerów

CA IB Fund Management, główny akcjonariusz Drugiego NFI, Progressu i NFI im. E. Kwiatkowskiego, opuścił grupę CA IB. Odkupił od niej większość swoich akcji. Resztę przejęli jego menedżerowie.

Publikacja: 13.10.2005 08:07

"Dwójka", Progress i "Kwiatkowski" znalazły się w rękach CA IB Fund Management przed rokiem. Wtedy inwestor odkupił ich walory od PZU. Był małą spółką, która po utracie statusu zarządcy NFI Hetman, została "zamrożona". Mogła jednak pozwolić sobie na inwestycje, bo otrzymała wsparcie od Banku Austria Creditanstalt, właściciela CA IB Polska. Pieniędzy wystarczyło jej również na przejęcie firmy kierującej funduszami - PZU NFI Management (aktualnie NFI Management). Ostatnio CA IB Fund Management odzyskał część zainwestowanych środków, ponieważ NFI kupowały od niego własne akcje w wezwaniach.

Grupa CA IB zarobiła,

ale ile

- Rozliczyliśmy się z Bankiem Austria. Kwoty uzyskane przez nas w wyniku wezwań nie były wystarczające. Częściowo więc dokonaliśmy refinansowania, korzystając z pomocy BZ WBK - tłumaczy Artur Cąkała, dyrektor zarządzający CA IB Fund Management.

Przy okazji rozliczenia spółka opuściła grupę CA IB (dlatego musi zmienić nazwę). Kupiła od CA IB Polska ponad 80% swoich akcji w celu umorzenia. Resztę papierów przejęli jej menedżerowie (ściślej - członkowie zarządu) oraz firmy będące w 100% ich własnością. De facto oni więc stali się strategicznymi inwestorami trzech narodowych funduszy inwestycyjnych. Poza Arturem Cąkałą chodzi o Wojciecha Grzybowskiego, związanego z NFI jeszcze w czasach, kiedy wchodziły w skład grupy PZU, oraz dwie osoby, które dołączyły do zarządu niedawno, w związku z wykupem menedżerskim - Macieja Wandzela i Macieja Zientarę. Pierwszy jest członkiem rady nadzorczej Vistuli i Śrubeksu, drugi akcjonariuszem innego giełdowego przedsiębiorstwa - FAM-u. - Z oboma panami byliśmy związani już wcześniej długoterminowym kontraktem. Ich firma była naszym doradcą. Z doradców stali się wspólnikami - mówi A. Cąkała.

Reklama
Reklama

Ile CA IB Polska otrzymała za akcje CA IB Fund Management, w tym od jego menedżerów, i ile grupa Banku Austria zarobiła na całej operacji? - Nie mogę tego ujawnić. Dla banku była to jednak z pewnością dochodowa inwestycja - mówi A. Cąkała.

Strategia gotowa

Zmiany właścicielskie tłumaczą, dlaczego A. Cąkała zapewniał nas kilka dni temu, że rychło powstanie strategia dla funduszy. - Niewątpliwie chcemy działać w obszarze private equity, lokując w spółki znajdujące się w fazie pre-IPO (jeszcze niegotowe do oferty publicznej - red.). Ale nie odżegnujemy się też od rynku publicznego, od firm, które choć mają status publiczny, bardziej przypominają te z obszaru private equity ze względu na bardzo małą płynność akcji. Interesują nas przy tym przedsiębiorstwa zaniedbane od strony fundamentalnej - tłumaczy.

W porównaniu z wcześniejszymi zapowiedziami dwie zmiany są istotne: NFI będą lokować równolegle, a więc nie będzie trzech różnych strategii, a ponadto na półkę odłożony został pomysł wprowadzania przy ich pomocy "zewnętrznych" aktywów na giełdę. Nie będzie więc powtórki z Hetmana (aktualnie NFI Empik Media & Fashion), za pośrednictwem którego na GPW notowane są spółki z grupy Eastbridge.

Vistula pokazuje kierunek

NFI zamierzają lokować w firmy zajmujące się obrotem dobrami konsumpcyjnymi i posiadające dobrą markę. - Chcemy więc pozostać w sektorze, który reprezentują już w naszym portfelu Vistula czy Wólczanka (o spółce czytaj też str. 5). Będziemy stronić od firm produkcyjnych (Vistula przestawiła się na dystrybucję odzieży, a Wólczanka jest w trakcie - red.) - tłumaczy A. Cąkała. Co z majątkiem, który pozostaje w portfelu funduszy? - Mamy długoterminowe plany wobec Vistuli i Wólczanki. Uważamy, że ich cena będzie iść w górę. Śrubex to firma produkcyjna - fakt (wytwarza m.in. śruby i wkręty - red.), ale naszym zdaniem, znajduje się teraz w cenowym dołku, a zmiany w niej idą w dobrym kierunku, więc też nie zamierzamy się jej teraz wyzbywać. W przypadku przedsiębiorstw w upadłości lub likwidacji będziemy współpracować z syndykami i likwidatorami. NFI mają też około 300 tys. akcji PZU i pakiety mniejszościowe w firmach z programu powszechnej prywatyzacji. - Jeśli chodzi o PZU - czekamy. Nie spieszy nam się. Akcje, choć nieobecne na rynku publicznym, są płynne. Z kolei wartość pakietów mniejszościowych jest niewielka, a liczba - duża. Chcielibyśmy je sprzedać, ale chętnego nie widać. Będziemy się ich konsekwentnie pozbywać - tak jak do tej pory.

Reklama
Reklama

NFI mają też wolne środki

- w sumie około 102 mln zł. Pieniądze zostaną przeznaczone na nowe projekty. Przygotowanie pierwszych transakcji ma zająć kilka miesięcy. - Jeśli będą większe niż nasze możliwości, poszukamy chętnych do konsorcjum - informuje A. Cąkała. Na razie fundusze nie wyjdą na rynek kapitałowy w poszukiwaniu dodatkowych środków. - Na pewno nie stanie się to w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Uważamy, że najpierw musimy pokazać, w jakie przedsięwzięcia i z jakimi efektami inwestujemy - podsumowuje A. Cąkała.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama