"Dwójka", Progress i "Kwiatkowski" znalazły się w rękach CA IB Fund Management przed rokiem. Wtedy inwestor odkupił ich walory od PZU. Był małą spółką, która po utracie statusu zarządcy NFI Hetman, została "zamrożona". Mogła jednak pozwolić sobie na inwestycje, bo otrzymała wsparcie od Banku Austria Creditanstalt, właściciela CA IB Polska. Pieniędzy wystarczyło jej również na przejęcie firmy kierującej funduszami - PZU NFI Management (aktualnie NFI Management). Ostatnio CA IB Fund Management odzyskał część zainwestowanych środków, ponieważ NFI kupowały od niego własne akcje w wezwaniach.
Grupa CA IB zarobiła,
ale ile
- Rozliczyliśmy się z Bankiem Austria. Kwoty uzyskane przez nas w wyniku wezwań nie były wystarczające. Częściowo więc dokonaliśmy refinansowania, korzystając z pomocy BZ WBK - tłumaczy Artur Cąkała, dyrektor zarządzający CA IB Fund Management.
Przy okazji rozliczenia spółka opuściła grupę CA IB (dlatego musi zmienić nazwę). Kupiła od CA IB Polska ponad 80% swoich akcji w celu umorzenia. Resztę papierów przejęli jej menedżerowie (ściślej - członkowie zarządu) oraz firmy będące w 100% ich własnością. De facto oni więc stali się strategicznymi inwestorami trzech narodowych funduszy inwestycyjnych. Poza Arturem Cąkałą chodzi o Wojciecha Grzybowskiego, związanego z NFI jeszcze w czasach, kiedy wchodziły w skład grupy PZU, oraz dwie osoby, które dołączyły do zarządu niedawno, w związku z wykupem menedżerskim - Macieja Wandzela i Macieja Zientarę. Pierwszy jest członkiem rady nadzorczej Vistuli i Śrubeksu, drugi akcjonariuszem innego giełdowego przedsiębiorstwa - FAM-u. - Z oboma panami byliśmy związani już wcześniej długoterminowym kontraktem. Ich firma była naszym doradcą. Z doradców stali się wspólnikami - mówi A. Cąkała.