Właściwie przy odrobinie dobrej woli można uznać, że korekta trendu wzrostowego wypełniła się zarówno co do trzyfalowej struktury, jak i zasięgu (okolice 2400 pkt dla indeksu WIG20). Oznaczałoby to jednak, że rynek jest bardzo silny, bo te spadki nie były ani specjalnie gwałtowne, ani zbyt głębokie. Wczorajsza zniżka też nie należała do "krwawych" i w dodatku nie została poparta odpowiednią aktywnością inwestorów. Pesymizm na rynku terminowym i duża ujemna baza na kontraktach na WIG20 wskazuje na istnienie pewnego potencjału wzrostowego naszej giełdy, choć łatwo nie będzie. Dwie luki bessy z ubiegłego tygodnia mogą skutecznie pokrzyżować szyki optymistom, a jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że indeks znajduje się blisko psychologicznej granicy 2500 pkt oraz historycznych szczytów, to okaże się, że ostrożność przy ewentualnych zakupach akcji jest szczególnie wskazana.
Wydaje się, że nadchodzące półtora tygodnia nie przyniesie rozstrzygnięć. Wiele będzie zależeć od przebiegu kampanii prezydenckiej i publikowanych sondaży. Niepewność polityczna związana z formowaniem nowego rządu schodzi chwilowo na drugi plan, a będzie tak dopóty, dopóki preferowany przez rynki Tusk w prognozach będzie wyraźnie wyprzedzał swojego konkurenta. Wyniki wyborów prezydenckich ostatecznie określą układ sił i pozwolą na ocenę szans wdrożenia niezbędnych reform fiskalnych. Prawdopodobnie dopiero to przekonanie zdeterminuje na dłużej sytuację na GPW. Na razie rynek spokojnie spogląda na przepychanki między PO a PiS, ale, oczywiście, cierpliwość inwestorów ma swoje granice. Przekroczenie pewnej masy krytycznej wzajemnych zarzutów i uszczypliwości spowoduje, że kredyt zaufania wyborców dla potencjalnej koalicji wyczerpie się, zanim POPiS rozpocznie swoje rządy. Innej konfiguracji w Sejmie inwestorzy nie przyjęliby chyba zbyt przychylnie.
Zwróć uwagę:
TPSA - układ techniczny pozwala na wzrost do około 25 zł