Wczorajsza wyprzedaż akcji to kontynuacja tendencji zapoczątkowanej w połowie ubiegłego tygodnia. WIG20 zanotował historyczne maksimum jeszcze 3 października - 2564,88 pkt. Od tego czasu indeks stopniowo podąża w dół. Od szczytu oddalił się już o 8,9%. Mimo to inwestorzy, którzy kupowali akcje największych spółek jeszcze w połowie maja, nadal mogą cieszyć się sporymi zyskami. Nawet po ostatniej wyprzedaży WIG20 znajduje się o 28% wyżej niż w połowie maja.
Pokaźne zarobki
Pokusa do realizacji zysków przez inwestorów zagranicznych jest tym większa, że zarobili oni nie tylko na wzroście kursów akcji, ale także na umocnieniu złotego. W połowie maja euro kosztowało między 4,15 a 4,20 zł. Nawet mimo wczorajszej wyprzedaży naszej waluty, kurs EUR/PLN utrzymuje się znacznie niżej - w okolicy 3,90 zł. WIG20 wyrażony w euro zwyżkował od 16 maja do ostatniego szczytu o 51%, podczas gdy ten sam indeks wyrażony w złotych poszedł w tym czasie w górę o 40%.
O ile spadki na GPW trwają od tygodnia, to na rynku pieniężnym niekorzystna dla posiadaczy obligacji tendencja utrzymuje się już od połowy września. W tym czasie rentowność 10-letnich papierów podskoczyła z nieco ponad 4,4% do ponad 4,9%. Trwająca wyprzedaż obligacji i wczorajsze załamanie na rynku akcji doprowadziły do spadku notowań złotego. Kurs naszej waluty spadł nie tylko względem dolara, ale także słabnącego na światowych rynkach euro. Dodatkowo niekorzystną informacją był większy od oczekiwanego przez inwestorów deficyt obrotów bieżących (czytaj str. 8).
Jeszcze większą pokusę do realizacji zysków mają gracze na Węgrzech. Indeks BUX od połowy maja do ostatniego szczytu urósł aż o 50%, a od początku roku - o 60%. Do węgierskich aktywów zaczęły zniechęcać inwestorów zapowiedzi zwiększenia deficytu budżetowego oraz oddalająca się perspektywa przyjęcia euro.