Nowy rząd powinien ograniczyć rolę państwa w polskiej gospodarce - uważa większość ekonomistów i polityków, którzy debatowali wczoraj na ten temat na targach "Twoje Pieniądze". - Wymiar sprawiedliwości to największy problem. Jest jeszcze gorszy niż samo stanowienie prawa - ocenia Wiesław Rozłucki, prezes GPW. - Firmy czekają po kilka lat na rozstrzygnięcie sporów. Po tym czasie często okazuje się, że decyzja sądu jest dla nich korzystna, a mimo to nie mogą uchronić się przed bankructwem - mówi Marek Goliszewski, szef BCC. Na kulejący wymiar sprawiedliwości skarży się też Adam Szejnfeld, przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki. Jego zdaniem, najlepiej funkcjonującym ogniwem na styku państwo i gospodarka jest administracja samorządowa.

W opinii Cezarego Mecha, doradcy ekonomicznego PiS, obszarem, w którym państwo najbardziej się nie sprawdza, jest rynek pracy. - Brakuje efektywnej stymulacji wzrostu zatrudnienia - twierdzi. Inny doradca PiS Piotr Woźniak wskazuje z kolei na niewłaściwą politykę energetyczną.

W opinii A. Szejnfelda, konieczne jest dalsze ograniczenie właścicielskiej roli państwa w gospodarce. - Państwa powinno być jak najmniej, a jeśli już musi być, to tylko w charakterze regulatora - mówi szef komisji gospodarki. Jacek Socha, minister skarbu, zaleca z kolei nowemu rządowi rekonstrukcję ministerstwa, którym kieruje. - Wszystkie podmioty nadzorowane przez Skarb Państwa powinny podlegać jednemu resortowi - twierdzi. Zdaniem J. Sochy, nowy rząd i parlament muszą zdecydować, które spółki pozostają w rękach Skarbu Państwa. - Cała reszta powinna być sprywatyzowana bez zbędnych dyskusji - mówi minister. Przypomina, że ok. 25% polskiego PKB jest wytwarzane przez sektor państwowy. W krajach starej UE jest to od 2,3% do 14,2%. - Skarb Państwa jest właścicielem spółek zatrudniających nawet poniżej 10 osób. Po co? - zastanawia się minister.