Czwartkowa sesja upłynęła pod znakiem dużej zniżki notowań akcji na giełdach w Warszawie i Budapeszcie. Jednocześnie osłabieniu uległa krajowa waluta. Na koniec dnia WIG20 miał wartość prawie o 4% niższą niż w środę.
Swoje ceny obniżyły wszystkie największe spółki, a najbardziej potaniały PKN, Lotos i MOL, wszystkie wchodzące w skład sektora paliwowego. Krótkoterminowa formacja konsolidacji w postaci RGR na wykresie kontraktów terminowych na ropę raczej nie pozostawia złudzeń co do krótkookresowych notowań surowca i firm nimi handlujących. A to one były dotychczasowym motorem hossy.
W konsekwencji wczorajszych spadków została przełamana wyraźnie linia trendu wzrostowego podczepiona pod dołek z maja. Niestety, spadków nie zatrzymała także średnia krocząca z 45 sesji, a szybsza 15-sesyjna średnia krocząca przyjęła już wyraźnie spadkowy trend. Pomimo tych bardzo negatywnych sygnałów nie sądzę, aby na sesji piątkowej spadek był kontynuowany.
To jednak najkrótszy termin. W nieco dłuższej perspektywie zaistniały wszelkie podstawy, aby twierdzić, że spadek będzie kontynuowany co najmniej do poziomu 2290 pkt. Ewentualne jego pokonanie to dalsza zniżka do poziomu 2210 pkt. Możliwość zatrzymania zniżki na obu wsparciach oceniam jednakowo, aczkolwiek przełamanie drugiego mogłoby świadczyć o zmianie tendencji średnioterminowej.
Wodospad na indeksie został potwierdzony przez dzienne wskaźniki, które już od jakiegoś czasu ostrzegały przed możliwością korekty. Oczywiście, z argumentem tym można dyskutować, bo sygnały ostrzegawcze wysyłane były od dawna, a mimo to rynek rósł. Trzeba jednak obiektywnie zauważyć, że w krótkim czasie wartość indeksu WIG20 obniżyła się o prawie 10% - w tym czasie bez problemu została przełamana ważna linia trendu i błyskawicznie znaleźliśmy się w bliskim sąsiedztwie kolejnych istotnych wsparć.