Ostatnie dni przyniosły zdecydowany wzrost awersji do ryzyka na rynkach wschodzących. Zagranica bardzo silnie przeceniła rynki w regionie. Rentowność polskich obligacji w sektorze 5-10 lat wzrosła do poziomu 4,9%, WIG20 spadł do 2300 pkt. Natomiast kurs złotego osłabił się jedynie do 15% w kategorii parytetu. Kurs EUR/PLN nie zdołał pokonać 3,95. Wciąż kurs pozostaje niecałe 1,5% od najniższego poziomu w tym roku.
Wyprzedaż na rynkach w regionie była silna i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że jeszcze się nie skończyła. Pamiętać jednak należy, że każda eskalacja kryzysu buduje jego koniec, a ceny aktywów stopniowo nabierają atrakcyjności lub też maleje skłonność do dalszej wyprzedaży. Moc złotego, mimo silnej korekty na innych rynkach finansowych, budzi podziw. Wydaje mi się, że należy to brać za dowód silnego trendu wzrostowego złotego. Tutaj o zmianie trendu nie może być mowy. Wciąż wierzę w nowe minima EUR/PLN w perspektywie kolejnych tygodni. Podążając za cyklem gospodarczym w Polsce nie chce mi się wierzyć, aby miało również dojść do zmiany wzrostowego trendu na rynku akcji (rynek obligacji budzi więcej wątpliwości).