Nowa strategia zarządzania długiem, przyjęta przez Ministerstwo Finansów we wrześniu, zakłada wzrost w przyszłym roku salda finansowania zagranicznego do 20,1 mld zł z 14,2 mld zł w tym roku. MF wyjaśnia, że koszt emisji obligacji w euro jest niższy niż w złotych. Poza tym, jeżeli obsługa wcześniej zaciągniętych pożyczek zagranicznych finansowana jest przez sprzedaż papierów nominowanych w walutach, to MF ogranicza ryzyko stopy procentowej i ryzyko kursowe.

Kolejny cel, który chce osiągnąć resort finansów, to zmniejszenie udziału zagranicznych inwestorów w krajowym rynku dłużnym. Udział ten rośnie od kilku lat. W połowie września zagraniczni gracze byli w posiadaniu polskich obligacji o wartości 74,4 mld zł, co stanowiło ponad 28% wszystkich wyemitowanych papierów. Od początku roku portfel ten zwiększył się o 12,4 mld zł (20%). "Wzrost kapitału zagranicznego na krajowym rynku oznacza zarówno presję na aprecjację złotego, jak i podatność rynku walutowego i stopy procentowej na zmiany w przepływach tego kapitału" - czytamy w strategii.

- Niepokoją mnie zapisy strategii, z których wynika, że Ministerstwo Finansów ma powiększać swoją ekspozycję na rynki zagraniczne w stopniu większym niż wynika to z potrzeb finansowania wcześniej zaciągniętego długu. Trzeba się temu dokładnie przyjrzeć - mówi C. Mech.

Jego zdaniem, niedopuszczalna jest sytuacja, w której Ministerstwo Finansów spekuluje na rynku walutowym. W środę Polska sprzedała za granicą obligacje o wartości 1 mld USD. Już kilka tygodni wcześniej MF informowało jednak, że planuje wymienić część środków z tej emisji na rynku. Powodowało to wzrost kursu złotego.

W strategii resort finansów zapisał tymczasem, że takie transakcje będą kontynuowane. Część pieniędzy pochodzących z emisji zagranicznych będzie bowiem służyć do finansowania obsługi krajowego długu. W 2006 r. rząd miałby wymienić (na rynku lub w NBP) równowartość 14,8 mld zł, czyli aż o 10 mld zł więcej niż w przypadku utrzymania dotychczasowej polityki emisyjnej.