W 50. minucie konferencji dla analityków zaczęły spadać akcje niemieckiej spółki Premiere. Jej prezes przyznał, że przy prognozowaniu zysków pominięto niektóre koszty. Zanim rozpoczęło się spotkanie z dziennikarzami, papiery staniały o ponad 5%. Do tego incydentu doszło 9 sierpnia, ale do dzisiaj jest on żywo dyskutowany w niemieckim środowisku giełdowym. Również dlatego, że nie był odosobniony.
W tym roku także Lufthansa i Munich Re ograniczyły dostęp do spotkań z ich kierownictwem. Upierają się jednak, że nie zrobiły nic złego, bo na konferencjach dla wybranych - najczęściej chodzi o analityków branżowych - nie udostępniano żadnych informacji, mających znaczenie dla rynku. Inwestorzy twierdzą, że takie praktyki naruszają przyjęte przed trzema laty przepisy o przekazywaniu informacji i tym samym są niekorzystne dla mniejszych udziałowców.
Więcej śledztw o insiding
W Niemczech w 2002 r. uchwalono ustawę o nowych zasadach ujawniania informacji finansowych. Miało to przywrócić zaufanie do rynku kapitałowego po jego zapaści spowodowanej pęknięciem bańki internetowej i skandalach w księgowości amerykańskich firm Enron i WorldCom. W tym samym roku Deutsche Boerse zlikwidowała Neuer Markt, na którym akcje spółek komputerowych, internetowych i technologicznych straciły 95% w 2,5 roku.
Rzecznik Premiere, największego w Niemczech dostawcy płatnej telewizji, zapewnia, że sposoby przekazywania informacji opinii publicznej i akcjonariuszom są stale monitorowane. W marcu spółka pozyskała z oferty pierwotnej 1,18 mld euro. - Naszym celem jest informowanie wszystkich tak szybko, jak to możliwe i szczególną uwagę zwracamy na to od tegorocznej oferty - powiedział Stefan Voller.