Przypomnijmy, że w sierpniu Polska miała na rachunku obrotów bieżących 380 mln euro deficytu. Dane te NBP opublikował w zeszłym tygodniu, powodując spore zamieszanie na rynku. Ekonomiści spodziewali się bowiem nadwyżki ok. 21 mln euro (średnia prognoza PARKIETU). Ich zdaniem, przestrzelenie prognoz ma związek ze zmianą statystyki NBP, o której nie byli uprzedzeni.
Jak informuje Józef Sobota, dyrektor Departamentu Statystyki w NBP, począwszy od października (gdy publikowane są dane sierpniowe) bank centralny zaczął uwzględniać w miesięcznym bilansie płatniczym szacunki dotyczące tzw. reinwestowanych zysków. Do końca 2004 r. bilans płatniczy był korygowany o taką pozycję tylko raz do roku, gdy były znane "twarde" dane z przedsiębiorstw, dotyczące sposobu rozdysponowania zysków.
- Od początku tego roku Komisja Europejska zaleca publikowanie kwartalnego bilansu z oszacowaną wielkością reinwestowanych zysków. Od początku 2006 r. będzie to obligatoryjne. Podobne dostosowania zostały już zrobione przez Czechy i Węgry - wyjaśnia J. Sobota. - Ponieważ chcieliśmy, aby dane kwartalne dotyczące bilansu płatniczego były spójne z danymi miesięcznymi, zdecydowaliśmy się uwzględniać tę pozycję również w miesięcznych publikacjach bilansu płatniczego - dodaje. Dlaczego NBP czekał z tym aż do października, kiedy publikowane są dane za sierpień? - W sierpniu były już znane decyzje akcjonariuszy o podziale zysków 2004 r., co pozwoliło przeszacować dane wstecz od początku 2004 r. - mówi przedstawiciel NBP.
Reinwestowane zyski to ta część wyników finansowych przedsiębiorstw, która nie jest wypłacana w formie dywidendy (traktowana jest jak inwestycje bezpośrednie). Jeżeli ta pozycja jest dodatnia, to pogarsza saldo obrotów bieżących. Tak jest generalnie wtedy, gdy w gospodarce jest dobra koniunktura, a rentowność firm rośnie.
Kwota reinwestowanych zysków wyliczana jest proporcjonalnie do udziału zagranicznych inwestorów w poszczególnych firmach. W sierpniu zyski te wyniosły 283 mln euro. Gdyby nie zostały uwzględnione w bilansie płatniczym, deficyt wyniósłby nie 380 mln euro, ale 97 milionów. A to oznacza, że "pomyłka" ekonomistów byłaby znacznie mniejsza.