Otmar Issing uważa, że rosnące ceny ropy naftowej wpływają nie tylko na bieżącą inflację, ale jeszcze bardziej odczuwalne mogą być w przyszłym roku. - Nie można wykluczyć, że w średnim okresie sytuacja cenowa na tyle pogorszy się, iż zostanie przekroczony 2-procentowy poziom stopy inflacji - powiedział Issing.
To już druga w ostatnich trzech dniach wypowiedź wysokiego przedstawiciela EBC, z której wynika, że bank może podnieść prognozę inflacji na przyszły rok z obecnych 1,9%. Na ten rok EBC zakłada w strefie euro inflację na poziomie 2,2%. Szef EBC Jean-Claude Trichet na konferencji prasowej w Pekinie przyznał, że inflacja w strefie euro może być większa niż docelowe 2% zakładane przez ten bank.
Od kilku tygodni EBC zaostrza retorykę. Na początku października Trichet po raz pierwszy od ponad roku wzywał do "wzmożonej czujności" wobec spodziewanego wzrostu cen. I wtedy już zapowiedział, że EBC jest gotów podnieść podstawową stopę procentową "w każdej chwili", jeśli będzie to potrzebne.
We wrześniu inflacja w strefie euro wzrosła do 2,5% i już ósmy miesiąc z rzędu przekraczała założone 2%. Trichet i inni członkowie rady EBC ostrzegają przed tzw. wtórnym efektem drogiej ropy. Pojawi się on wtedy, gdy wysokie koszty paliw i ogrzewania zaczną przekładać się na silniejsze niż dotychczas żądania podwyżek płac.
Na razie owego wtórnego efektu nie ma, bo w strefie euro, a zwłaszcza w Niemczech i we Francji, bezrobocie jest zbyt duże, by centrale związkowe mogły skutecznie domagać się podniesienia zarobków pracowników. Ożywienie gospodarcze było dotychczas hamowane przez wysokie ceny energii. Z rezultatów III kw. wynika jednak, że spółki przystosowały się do drogiej ropy i koniunktura może się poprawić. A to może zapowiadać przyspieszenie wzrostu gospodarczego, a więc także cen konsumpcyjnych i popytu na kredyty. To zaś nieuchronnie zwiększy inflację i zmusi EBC do podniesienia stóp. Większość inwestorów spodziewa się takiej decyzji w pierwszej połowie przyszłego roku.