Na wykresie tygodniowym zainicjowane uprzednio objęcie bessy zostało potwierdzone. To pierwsza tak silna formacja prospadkowa pojawiająca się na indeksie od wielu miesięcy. Kontynuacja podobnego tempa deprecjacji wydaje się jednak mało prawdopodobna z racji sąsiedztwa położonego na 2300 pkt pułapu 2,5-letniego kanału.

Na wykresie dziennym niezwykle istotna średnia EMA-55 została dość poważnie naruszona i przed sesją poniedziałkową pojawiało się pytanie o trwałość tego przebicia. To zasadna kwestia w sytuacji, gdy w piątek indeks zbliżył się i obronił wsparcie na poziomie 38-proc. zniesienia. Zbudował przy tym doji na wyraźnie większym obrocie aniżeli kilkudniowe tło. W związku z powyższym oczekiwania, iż świeca ta stać by się mogła zalążkiem porannej gwiazdy, nie były całkiem bezpodstawne. Stąd droga do wykreowania ruchu powrotnego w okolice przełamanej linii 5-miesięcznego trendu wzrostowego nie byłaby już odległa. Wcześniej byki musiałyby jednak udowodnić swoją siłę zarówno na poziomie wymienionej średniej

(2350 pkt) jak i w połowie czarnego korpusu z czwartku (2 380 pkt.). Porażka na którymś z wzmiankowanych poziomów świadczyłaby o tym, jak poważnym zagrożeniem jest formacja RGR. Formacja ta o pochylonej w dół linii szyi liczy sobie miesiąc i w poniedziałek poddana została pierwszej poważniejszej próbie. Poranne wysokie otwarcie indeksu i dopołudniowy marsz w górę doprowadziły ceny w rejon wspomnianej szyi. Tu jednak podaż z pomocą wspomnianej EMA-55 i blisko położonej krótkoterminowej linii trendu spadkowego zatrzymała odreagowanie. W efekcie na wykresie pojawiła się doji z górnym cieniem.

Widać zatem, że odreagowanie przychodzi bardzo opornie, a wspomniane wyżej zagrożenia są całkiem realne. Oscylatory szybkie są bardzo mocno wyprzedane i niewiele potrzeba by pojawiły się sygnały kupna, lecz wskaźniki o dłuższych okresach nakazują ostrożność. Wczoraj MACD po raz pierwszy od maja br. znalazł się pod poziomem równowagi i dołączył tym samym do ROC i RSI. Czyżby indeks czekał kolejny test 38-proc. zniesienia?