Reklama

Bilans czterech lat

Publikacja: 19.10.2005 07:48

Ministerstwo Skarbu Państwa

Ministrowie skarbu:

Wiesław Kaczmarek 19.10.2001 r. - 07.01.2003 r.

Sławomir Cytrycki 07.01.2003 r. - 02.04.2003 r.

Piotr Czyżewski 02.04.2003 r. - 21.01.2004 r.

Reklama
Reklama

Jerzy Hausner, p.o. ministra skarbu 21.01.2004 r. - 28.01.2004 r.

Zbigniew Kaniewski 28.01.2004 r. - 02.05.2004 r.

Jacek Socha 02.05.2004 r. - 19.10.2004 r.

Plusy

1) zwiększenie w ostatnim czasie liczby spółek prywatyzowanych poprzez oferty publiczne (np.: PKO BP, Grupa Lotos, Zelmer),

2) uregulowania sprawy roszczeń reprywatyzacyjnych (rekompensaty, zdaniem uprawnionych, są niedostateczne),

Reklama
Reklama

3) przygotowanie ustawy o "złotym wecie", zwiększającej pulę przedsiębiorstw przeznaczonych do pełnej prywatyzacji (wzbudza protest części środowiska przedsiębiorców),

4) podjęcie działań zmierzających do uregulowania zasad nadzoru nad spółkami SP (nadal nie ma konkursów),

5) systematyczne zmniejszanie liczby resztówek SP (w ostatnim czasie),

6) próba uregulowania problemu przedsiębiorstw państwowych, będących poza kontrolą SP,

7) pozostawienie (poza PGNiG) decyzji o prywatyzacji kilku dużych spółek następcom,

8) rozwiązanie problemów FSO - inwestorem został ukraiński AwtoZAZ.

Reklama
Reklama

Minusy

1) rekordowa liczba ministrów skarbu, bo aż sześciu,

2) niewykonanie zaplanowanych przychodów z prywatyzacji w latach 2002-2003,

3) obsadzanie zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa ludźmi z klucza politycznego, np. w: PSE, Energa, PKN Orlen,

4) brak samodzielności decyzyjnej większości ministrów - afera wokół PKN Orlen, obsada poprzedniego prezesa zarządu PZU,

Reklama
Reklama

5) nieczytelne zasady wyboru inwestorów, często pod wpływem lobbystów (Polskie Huty Stali, Rafineria Gdańska),

6) nierozwiązana kwestia ustawy kominowej

7) 10-letnie gwarancje zatrudnienia w branży energetycznej, stojącej przed prywatyzacją,

8) konflikt z Eureko, mniejszościowym akcjonariuszem PZU, który doprowadził do przegranej Polski przed Trybunałem Arbitrażowym,

9) udzielanie pomocy publicznej SP, która w większości przypadków została zmarnotrawiona (w tym dokapitalizowywanie pakietami spółek giełdowych).

Reklama
Reklama

Obiektywną ocenę dokonań resortu skarbu rządu poprzedniej kadencji utrudnia osoba ostatniego z ministrów Jacka Sochy, który próbował nadgonić i naprawić to, co udało się zepsuć jego poprzednikom. Po pierwsze, udało mu się, jako jedynemu z szefów MSP, zrealizować zaplanowane (choć w przypadku ub.r. NIK ma wątpliwości) wpływy do budżetu z tytułu prywatyzacji (podobnie będzie w tym roku). Po drugie, zwiększył liczbę spółek prywatyzowanych poprzez warszawską giełdę, przez co znacząco powiększyła się jej kapitalizacja, i umożliwił zainwestowanie rosnącej góry pieniędzy przez fundusze emerytalne. Po trzecie, podjął próbę uregulowania zasad nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa, choć nie do końca udało mu się wyrwać je spod władzy układu politycznego. Próbował też rozwiązać konflikt wokół PZU, gdy jego poprzednicy dolewali tylko oliwy do ognia. Poniesie jednak zapewne polityczną odpowiedzialność za przedwyborczą prywatyzację PGNiG. A pozostali "ministrowie"? Choć nie mają się czym pochwalić, mogą spać spokojnie. Jedyną karą będzie zapomnienie.

Ministerstwo Gospodarki i Pracy

(od października 2001 r. do stycznia 2003 r. - Ministerstwo Gospodarki, od stycznia 2003 do maja 2004 r. - Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej)

Ministrowie gospodarki:

Jacek Piechota 19.10.2001 r. - 06.01.2003 r.

Reklama
Reklama

Jerzy Hausner 06.01.2003 r. - 31.03.2005 r.

Jacek Piechota 31.04.2004 r. - 19.10.2005 r.

Plusy

1) przygotowanie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej,

2) podpisanie umowy offsetowej z amerykańskim koncernem Lockheed Martin,

3) opracowanie długofalowej polityki energetycznej Polski do roku 2025 r.,

4) przygotowanie ustawy o partnerstwie publicMinusy

1) niewielkie postępy w restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego,

2) uparte forsowanie różnicowania wysokości składek na FUS od przedsiębiorców,

3) odejście od istotnych reform finansów publicznych, anonsowanych w ramach tzw. planu Hausnera,

4) brak klarownej polityki pozyskiwania bezpośrednich inwestycji zagranicznych,

5) brak klarownej polityki zwiększania zatrudnienia,

6) styl współpracy z opozycją i przedsiębiorcami,

7) fikcyjne oszczędności w administracji w ramach tzw. planu Hausnera.

O tym, że rządząca przez ostatnie cztery lata koalicja nie miała pomysłu na politykę gospodarczą, najlepiej świadczą zmiany, jakim podlegał resort odpowiedzialny za tę politykę. Po 1,5 roku od wyborów stworzono superresort: Ministerstwo Gospodarki połączono z resortem pracy i polityki społecznej. Po kolejnych kilkunastu miesiącach okazało się, że ta koncepcja się nie sprawdza i zagadnienia społeczne ponownie wydzielono do osobnego resortu.

Sztandarowym programem ministerstwa gospodarki ostatniej kadencji był tzw. plan Hausnera. Pakiet projektów ustaw, które miały uzdrowić finanse publiczne, długi czas pozostawał tajemnicą rządu. Gdy wreszcie ujawniono zawartość programu, szumne zapowiedzi o miliardowych oszczędnościach okazały się mrzonką. Z czasem kolejne reformatorskie projekty zaczęły z planu Hausnera wypadać. Paradoksalnie, ministerstwo najwytrwalej forsowało - powszechnie krytykowaną - ustawę, która miała różnicować wysokość składek na FUS od przedsiębiorców. "Odpuściło sobie" natomiast konieczne reformy w ubezpieczeniach społecznych. Efektem było zrealizowanie mniej niż połowy oszczędności.

Ministerstwo Infrastruktury

Ministrowie infrastruktury:

Marek Pol 19.10.2001 r. - 02.05.2004 r.

Krzysztof Opawski 02.05.2004 r. - 19.10.2005 r.

Plusy

1) przyśpieszenie mniejszych inwestycji drogowych,

2) podział PKP na spółki przewozowe i zarządców infrastruktury, co umożliwiło liberalizację rynku kolejowego,

3) uproszczenie prawa budowlanego dla inwestorów,

4) stworzenie prawa telekomunikacyjnego, które powinno przyśpieszyć liberalizację i kreowanie nowych usług,

5) przygotowanie kompleksowych prognoz rozwoju transportu w Polsce, które przydadzą się przy pracach nad projektami inwestycyjnymi,

6) szybkie stworzenie ustawy o odszkodowaniach zabużańskich,

7) rozpoczęcie współpracy z ekspertami analogicznych ministerstw w krajach Europy Zachodniej (m.in. Hiszpanii),

8) stworzenie podstaw prawnych do liberalizacji rynku lotniczego (regulacje o liczbie firm obsługujących samoloty, zgoda na regionalizację portów lotniczych).

Minusy

1) rażące opóźnienia w programie budowy autostrad

2) nieprzemyślane i zbyt hojne udzielanie gwarancji rządowych dla koncesjonariuszy,

3) nierozwiązany problem braku planów zagospodarowania przestrzennego,

4) złe regulacje podatkowe dotyczące rynku aut (MI miało głos doradczy) i słaba kontrola techniczna pojazdów,

5) niewystarczające finansowanie PKP, zbyt wolna w stosunku do zapowiedzi prywatyzacja spółek przewozowych,

6) hamowanie reformy Poczty Polskiej (potrzebna co najmniej komercjalizacja),

7) uleganie innym resortom przy kluczowych ustawach (w efekcie np. zmiany przepisów o ochronie środowiska potęgują biurokrację przy przygotowaniu inwestycji, a wyższe stawki VAT na materiały budowlane osłabiają budownictwo),

8) niewykorzystanie potencjału BGK przy wspieraniu mieszkalnictwa i drogownictwa,

9) uleganie wpływom lobby związkowemu i inwestorskiemu,

10) słabości administracji podlegającej MI, poleganie na zewnętrznych doradcach.

Chyba żadne ministerstwo nie miało w ubiegłej kadencji tak jednoznacznie negatywnej oceny, jak właśnie resort infrastruktury. Środowiska: transportowe, łączności, budownictwa 19 października 2001 r. straciły swoich przedstawicieli w gabinecie. Zgodnie z zapowiadaną przez SLD reformą, reprezentować miał ich jeden minister - i to jeszcze z politycznego nadania. Marek Pol (szef Unii Pracy) umiał co prawda szafować hasłami programu "Infrastruktura-klucz do rozwoju". W wielu przypadkach na zapowiedziach się skończyło. "Medialny" minister nie był tymczasem w stanie ogarnąć narastającego bałaganu w nowym megaresorcie. Kolejny premier - Marek Belka - zaprosił do współpracy Krzysztofa Opawskiego - kolegę z Uniwersytetu Łódzkiego. Spokojny i cichy bankier miał przede wszystkim posprzątać po poprzedniku. Czy mu się udało? Odpowiemy dopiero za kilka lat, kiedy zobaczymy, ile funduszy unijnych na rozwój infrastruktury uda się Polsce spożytkować.

Ministerstwo Finansów

Ministrowie finansów:

Marek Belka 19.10.2001 r. - 06.07.2002 r.

Grzegorz Kołodko 06.07.2002 r. - 16.06.2003 r.

Andrzej Raczko 16.06.2003 r. - 21.07.2004 r.

Mirosław Gronicki 21.07.2004 r. - 19.10.2005 r.

Plusy

1) obniżka podatku dla firm do 19%,

2) wprowadzenie liniowej, 19-proc. stawki dla osób prowadzących działalność gospodarczą,

3) aktywniejsza polityka państwa w dziedzinie akcyzy na paliwa - obniżki stawek w chwili wzrostu cen ropy,

4) wiążące interpretacje podatkowe,

5) przyspieszone spłaty niektórych części długu publicznego (dług brazylijski, Klub Paryski),

6) rozwiązanie sprawy długów OFE wobec klientów poprzez spłatę zobowiązań obligacjami,

7) lekka poprawa stanu finansów publicznych,

8) spadek deficytu - zarówno w ujęciu nominalnym, jak i w stosunku do PKB (ostatnie dwa lata),

9) przygotowanie koncepcji budżetu online, mającej usprawnić zarządzanie finansami państwa,

10) rozpoczęcie prac nad rozliczeniami podatkowymi poprzez internet.

Minusy

1) zamieszanie z nową ustawą o VAT, związane ze spóźnionym jej uchwaleniem,

2) wprowadzenie tzw. podatku Belki od zysków kapitałowych,

3) ciągłe podwyżki podatków dla pracowników najemnych poprzez zamrożenie progu podatkowego,

4) brak redukcji podatków dla osób fizycznych,

5) szybki wzrost długu publicznego,

6) brak reform w dziedzinie finansów publicznych,

7) zezwolenie na "wypychanie" długu poza budżet (np. kredyty zaciągane przez ZUS),

8) ciągłe zmiany szefów resortu, wskutek czego trudno znaleźć jednolitą linię polityki fiskalnej,

9) kłótnie między resortem finansów a NBP,

10) brak przejrzystości finansów publicznych.

Bez wątpienia stan finansów publicznych w październiku 2005 roku jest lepszy niż cztery lata wcześniej. Nikt nie epatuje ogromnym deficytem budżetowym, podatki płyną wartkim strumieniem dla kasy. Jest na tyle dobrze, że budżet - programowany na wyższe tempo wzrostu gospodarczego i nieco wyższą inflację - wygląda w tej chwili lepiej, niż wynika z planów resortu finansów. Poprawiła się sytuacja finansowa firm, w czym sporą zasługę miała obniżka podatku od przedsiębiorstw do 19%. Za to zmiany w podatkach dla osób fizycznych były albo dla nich niekorzystne, albo kosmetyczne - poza prezentem, jaki rząd Leszka Millera zrobił osobom prowadzącym działalność gospodarczą, wprowadzając stawkę 19-proc.

Generalnie jednak cztery lata to w dużym stopniu czas zaniechań. Nie udało się doprowadzić do reformy finansów publicznych. Żaden plan - a każdy z ministrów miał coś na kształt programu reform w tej dziedzinie - nie został zrealizowany. To oznacza, że kolejne spowolnienie gospodarcze może wywołać kolejne problemy z realizacją zobowiązań Skarbu Państwa. Najkrótszą recenzją tych czterech lat w dziedzinie finansów publicznych może być wielkość długu publicznego - na koniec 2001 roku państwowy dług publiczny, bez gwarancji i poręczeń, wynosił nieco ponad 302 mld zł. Na koniec 2005 roku, według strategii zarządzania długiem MF, ma być to 468 mld zł. Wychodzi więc ponad 40 mld zł przyrostu długu w każdym z czterech poprzednich lat.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama