Reklama

BUX wciąż traci

Ponad 4% stracił wczoraj węgierski BUX. Przez ostatni miesiąc jego wartość obniżyła się o 14,6%. O wyjątkowości obecnej wyprzedaży świadczy to, że przez ostatnich 10 lat miesięczna stopa zwrotu dla tego wskaźnika jedynie na 56 sesjach (z blisko trzech tysięcy) była gorsza.

Publikacja: 20.10.2005 08:32

Tak szybko jak teraz BUX ostatni raz spadał w grudniu 2000 r. Wczorajsza zniżka sprowadziła go do najniższego poziomu od trzech miesięcy. Czy spadek o tak dużej skali to dobra okazja do zakupu węgierskich akcji?

Na dwoje babka wróżyła

Analiza dwudziestu przypadków, kiedy miesięczna stopa zwrotu dla indeksu BUX mieściła się pomiędzy minus 13% a minus 17%, pokazuje, że trudno tutaj o jakąś regułę. Przeciętnie po trzech miesiącach od zanotowania takiego ruchu wskaźnik zyskiwał 5,1%. Jednak aż w ośmiu przypadkach tracił na wartości, średnio 14,5%. W związku z tym istnieje duże ryzyko, że kupując papiery w takiej sytuacji, po kwartale zanotujemy pokaźną stratę.

Bezpośredniej przyczyny środowej wyprzedaży w Budapeszcie można upatrywać w informacji, że Komisja Europejska wyrazi dziś oficjalne niezadowolenie z niewystarczających działań, mających na celu obniżenie deficytu budżetowego poniżej limitu wyznaczonego przez UE.

W październiku atmosfera wokół wszystkich rynków wschodzących jest kiepska. Giełdy zaliczane do tego grona przez ostatni miesiąc straciły ok. 6%, a od październikowego szczytu ponad 8%. Takie zniżki nie są na tych parkietach czymś wyjątkowym. W ostatnich pięciu latach mieliśmy dziesięć fal spadkowych, które przybierały jeszcze bardziej dynamiczny charakter niż teraz. Na przykład na wiosnę 2004 r. w ciągu miesiąca notowania obniżyły się o blisko 18%.

Reklama
Reklama

Obawy przed inflacją

Półtora roku temu silną przecenę wywołały decyzje chińskich władz, zmierzające do schłodzenia tamtejszej gospodarki. Nałożyła się na to obawa przed skutkami podwyżek stóp procentowych w USA dla światowej gospodarki. Teraz do realizacji zysków na emerging markets znów skłoniła kwestia polityki pieniężnej w Ameryce. Wrześniowa inflacja okazała się największa od 15 lat, a przedstawiciele Fed zaostrzyli retorykę, jeśli chodzi o determinację w sprawie zwalczania nadmiernego wzrostu cen w gospodarce. To umacnia przekonanie, że amerykańskie aktywa zaczną stopniowo zyskiwać atrakcyjność w oczach inwestorów. To zaś znajduje odbicie w notowaniach dolara, które powróciły do tegorocznego maksimum. Jego sforsowanie mogłoby dać impuls do dalszego pozbywania się akcji na rynkach wschodzących.

Jednocześnie nie sprawdzają się na razie przewidywania dotyczące dalszego wzrostu cen ropy naftowej. Pobudzały one popyt na akcje firm petrochemicznych, szczególnie silnie reprezentowanych w indeksach na emerging markets.

Wrześniowy szturm na akcje z rynków wschodzących wiązano z napływem pieniędzy do funduszy inwestycyjnych lokujących w tym regionie. Trwał on prawie nieprzerwanie od drugiej połowy maja tego roku. W tym czasie wpłaty przewyższyły wypłaty o ok. 12 mld USD. Ubiegły tydzień przyniósł ubytek pieniędzy przekraczający 1 mld USD. W przeszłości fale napływu i odpływu środków przybierały trwalszy charakter. Dlatego trzeba się liczyć, że i tym razem realizacja zysków potrwa dłużej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama